W środę prezydent podpisał nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która przedłuża prawa górników do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę po przepracowaniu 25 lat pod ziemią, bez względu na wiek. Ustawa została uchwalona w bardzo szybkim tempie, na ostatnim w tej kadencji posiedzeniu Sejmu, a bieg sprawie nadały protesty 5,5 tys. górników przed parlamentem pod koniec lipca.
- Jest fatalna, jedna z najgorszych, jakie w ciągu ostatnich kilkunastu lat zostały przyjęte - ocenił prof. Orłowski.
Komentując presję ze strony środowisk górniczych i zbiegające się w czasie podpisanie ustawy przez prezydenta z wizytą marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza w Katowicach, Orłowski dodał, że "nie ma złej rzeczy, której nie można powiedzieć o tej ustawie". - Jest zła pod względem gospodarczym, bardzo niedobra pod względem prawnym i została uchwalona w sposób niedopuszczalny w praworządnym państwie - oświadczył. Dodał, że liczy na zmianę "w szybkim tempie" złych przepisów na gotową od kilku lat ustawę o emeryturach pomostowych, której nikt nie krytykuje, a która "jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności leży sobie gdzieś między Komisją Trójstronną a rządem".
Według Orłowskiego, jest mało prawdopodobne uznanie ustawy o emeryturach górniczych za niezgodną z konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny. - Wadą tej ustawy nie jest sprzeczność z konstytucją, a absurdalność ekonomiczna - ocenił.
Zdaniem doradcy prezydenta, konsekwencją wejścia w życie ustawy o emeryturach górniczych będzie wzrost składek na emerytury, większe bezrobocie i wiele złych zjawisk w górnictwie, m.in. szukanie stanowisk w szkodliwych warunkach dla zdrowia i wzrost wydatków budżetowych.