Wyrok byłby jeszcze wyższy, ale Smathers postanowił pójść na ugodę z prokuraturą i przyznał się do winy w zamian za łagodniejszy wymiar kary. Oprócz odsiadki zapłaci jeszcze niesprecyzowane bliżej odszkodowanie. Sędzia zasugerował 84 tysiące dolarów - trzykrotnie więcej, niż Smathers zarobił, sprzedając adresy. Nie pokryje to jednak strat America Online, które wyliczono na 300 tysięcy USD. Sąd nie uwierzyj jednak w te szacunki i dał AOL 10 dni na udowodnienie rzeczywistej wysokości poniesionych szkód. Mimo to rzecznik firmy oświadczył, że jest "bardzo zadowolony, że sprawa znalazła właściwy finał".
Smathersowi udało się także przekonać sąd do niewydawania zakazu wykonywania zawodu po wyjściu z więzienia. Wyrok zacznie odsiadywać 19 września w więzieniu federalnym na Florydzie.
Nabywca listy, 22-letni Sean Dunaway z Las Vegas, użył adresów do promowania wirtualnego hazardu i odsprzedał adresy innym spamerom za łączną sumę 52 tys. USD. Ci z kolei rozesłali miliony e-maili, proponując użytkownikom AOL ziołowe leki zwiększające rozmiary męskiego przyrodzenia. Sprawa przeciwko Dunawayowi jeszcze się toczy.
Smathers był jedną z pierwszych osób sądzonych na podstawie nowej ustawy o zwalczaniu niechcianej poczty elektronicznej (tzw. Can-Spam Law). Ujawnienie całej listy adresowej AOL bez wątpienia zachwiało i tak już zdrowo nadszarpnięte zaufanie do bezpieczeństwa internetu, podobnie jak informacje o kradzieży milionów numerów kart kredytowych.
Według badań Entrust, firmy zajmującej się bezpieczeństwem w sieci, w wyniku ostatnich afer aż 12% użytkowników ograniczyło lub zrezygnowało z prowadzenia transakcji za pośrednictwem internetu.