Od kilku miesięcy notowania warszawskiego MNI znajdują się w trendzie wzrostowym. Pomagają im informacje o poprawie wyników i rozszerzaniu skali działalności. To ostatnie jest głównie efektem przejęć. Najświeższy przykład: zakup Legionu Polska. Kolejny projekt - jeszcze nie sfinalizowany - dotyczy Pilickiej Telefonii. Informowaliśmy o nim w poprzednim PARKIECIE. Tym razem inwestorzy zareagowali mocniej niż zwykle. Kurs w trakcie sesji zyskiwał nawet 7%. Ostatecznie zwiększył się o 2,3%, do 4,40 zł. Tylko 8 gr brakuje mu do wyrównania rocznego maksimum (4,48 zł). Jak informowaliśmy, MNI liczy, że przejęcie spowoduje wzrost kapitalizacji i rozwój telekomunikacyjnego biznesu. Czego spodziewa się PT? Czy MNI, rozszerzające działalność głównie o tzw. usługi dodane (np. audiotele), to odpowiedni partner branżowy dla przedsiębiorstwa, koncentrującego się na telefonii stacjonarnej? Na ile zarząd radomskiej firmy wycenia swoje przedsiębiorstwo (amerykańscy właściciele chcą za nie prawie 16 mln USD; MNI negocjuje cenę)? W jaki sposób firmie udało się radykalnie poprawić wyniki (w I półroczu 2005 r. zysk PT wyniósł prawie 1 mln zł, przed rokiem spółka miała kilkumilionową stratę; w tym samym czasie o kilkanaście procent zwiększyły się jej obroty)? Jakie efekty synergii wchodzą w grę?
Z tymi pytaniami zwróciliśmy się do PT. Krzysztof Lato, dyrektor operacyjny spółki, ocenił, że ewentualna transakcja z MNI to "gorąca sprawa" i odesłał nas do prezesa Johna G. Tesmera. Prezes był dla nas wczoraj nieuchwytny.