Trwa atmosfera wyczekiwania. Kontrakty bardziej ostatnio reagują na zmianę notowań węgierskiego BUX-a niż instrumentu na które są wystawione. Widać to było wyraźnie wczoraj, kiedy początkowa wyprzedaż na Węgrzech zepchnęła kurs futures do 2157 pkt. Było to 35 pkt poniżej czwartkowego zamknięcia. Okazało się potem, że na tym poziomie wyznaczone zostało dzienne minimum. Rynek kasowy nie podzielał takiego pesymizmu i w miarę upływu czasu nastroje stopniowo się poprawiały. Ostatecznie kurs spadł o 15 pkt, co w żadnym stopniu nie wpłynęło na obraz rynku.
Kontrakty na WIG20 w dalszym ciągu pozostają poniżej średniej kroczącej z 15 sesji. Od połowy maja do połowy sierpnia poniżej niej notowania znalazły się jedynie raz - w dniu lipcowych zamachów w Londynie. W związku z tym spadek poniżej tej średniej można interpretować jako sygnał odwrócenia kilkumiesięcznej tendencji zwyżkowej. Spadek powinien sprowadzić cenę przynajmniej do 2100 pkt, gdzie znajdują się lutowy szczyt oraz 38,2-proc. zniesienie trzymiesięcznego wzrostu. Takie przewidywania będą aktualne do chwili wybicia kontraktów ponad 15-sesyjną średnią. Przebiega ona obecnie przy 2203 pkt.
Liczba otwartych pozycji utrzymuje się blisko rekordowego poziomu. To oznacza, że żadna ze stron rynku nie traci nadziei na korzystny dla siebie rozwój wypadków. Posiadacze długich pozycji liczą na to, że rynek pogorszenie nastrojów przeczeka w konsolidacji. Ci, którzy otworzyli krótkie pozycje, mają nadzieje na to, że udało im się złapać szczyt. Jeśli dzisiejsza sesja - pomimo wczorajszego zniwelowania znacznej części zniżki - znów przyniesie spadek trzymającym longi mogą zacząć powoli puszczać nerwy.