Reklama

Nierozstrzygnięte starcie

Sąd na wniosek Bytomia przesłuchał świadków w sprawie o uchylenie układu. Ci potwierdzili, że byli gotowi objąć w marcu nowe akcje spółki, gdyby największy wierzyciel - Inwestycje II - wziął udział w konwersji roszczeń na kapitał. Dlaczego to ważne dla producenta odzieży?

Publikacja: 30.08.2005 07:39

Kolejna rozprawa przed katowickim sądem odbędzie się 16 września.

Spór trwa

Inwestycje II domagają się uchylenia układu, twierdząc, że Bytom zalega z zapłatą rat. Chodzi najprawdopodobniej o 1,37 mln zł. Bytom twierdzi, że o żadnej zwłoce nie może już być mowy. - Zapłaciliśmy, dokonując potrącenia wzajemnych roszczeń - przypomina prezes odzieżowej firmy Tomasz Sarapata. - W efekcie to Inwestycje II powinny nam jeszcze zwrócić 2,38 mln zł. Jeśli wygramy, zamierzamy dochodzić tych pieniędzy, a jeśli egzekucja nie pomoże - będziemy je potrącać z bieżących rat układowych. Na czym przedsiębiorstwo opiera swoje wyliczenia? Bytom uznał, że Inwestycje II powinny mu zapłacić odszkodowanie w wysokości 3,75 mln zł. I od tej kwoty potrącił zaległe raty układowe.

Sąd, rozpatrując wniosek wierzyciela, będzie musiał rozstrzygnąć, czy giełdowa spółka wypełnia układ, czy nie, a więc zapewne także - czy należy się jej odszkodowanie, które mogła uwzględnić w potrąceniach. I na tę okoliczność zeznawali wczoraj świadkowie. - Sąd wysłuchał ich na nasz wniosek, mimo sprzeciwu wierzyciela - podkreśla T. Sarapata. Chodzi o przedstawicieli ING Investment Fund oraz Jana Załubskiego (jeden z głównych akcjonariuszy Bytomia). Ci inwestorzy byli gotowi objąć w marcu akcje serii D spółki (jedna z trzech serii emitowanych w ramach publicznej oferty). Chodziło o 250 tys. papierów sprzedawanych po 15 zł, czyli o... 3,75 mln zł. Zrezygnowali, kiedy stało się jasne, że w konwersji - wbrew wcześniejszym deklaracjom - nie wezmą udziału Inwestycje II. Nie dotrzymując obietnic, Inwestycje wyrządziły spółce szkodę - twierdzi Bytom.

Sporna cena konwersji

Reklama
Reklama

Konflikt między giełdową firmą a wierzycielem dał o sobie znać w najmniej dogodnym dla Bytomia momencie - podczas drugiej, lipcowej oferty publicznej. Informacja o wniosku w sprawie uchylenia układu pojawiła się po złożeniu zapisu przez ING Investment Fund, a przed terminem przyjmowania zapisów od małych inwestorów. Najpierw giełdowa spółka tłumaczyła zwłokę w regulowaniu rat układowych negocjacjami z wierzycielem, które - jej zdaniem - nie zostały zakończone. Przypomniała też, że przez wiele miesięcy nie dostała informacji o rachunku bankowym wierzyciela i musiała wystąpić do sądu o ustanowienie depozytu. Rychło przeszła jednak do ofensywy, informując o swoich żądaniach odszkodowawczych. Podstawą ich zgłoszenia była deklaracja z grudnia 2004 r., zgodnie z którą Inwestycje II, wtedy jeszcze własność Banku Handlowego, zgłosiły wolę zamiany roszczeń na akcje Bytomia. Kwestią kontrowersyjną jest, po jakiej cenie miało dojść do konwersji. Jak twierdzą przedstawiciele wierzyciela - chodziło o cenę równą nominałowi papierów (10 zł). Jak zapewnia Bytom, cena była kwestią do dyskusji, a wierzyciel nigdy nie kwestionował sposobu jej późniejszego obliczenia na 15 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama