Jest jeszcze za wcześnie, aby to określić. Musimy mieć dokładne informacje na temat wpływów z prywatyzacji w przyszłym roku. Mówi się, że może to być 5-6 mld zł. Poza tym, nie wiadomo, jaka część pożyczek dla ZOZ-ów zostanie w tym roku zrealizowana, a jaka w przyszłym. Jest szansa, że spora część przejdzie na przyszły rok, jako że cała operacja dość późno się zaczęła, a to obniży nam koszty finansowania. Jest też pytanie, czy przyszły rząd przychyli się do naszej propozycji, aby prefinansowanie, którym do tej pory zajmował się budżet centralny, przenieść do banków komercyjnych.
Czyli pomysł, aby prefinansowanie przenieść z sektora budżetowego do komercyjnego, trafił do budżetu?
Tak właśnie ma być. Tylko w przypadkach zawartych już umów nie będziemy w stanie niczego zmienić. Chyba że nie uwzględniają one wysokości oprocentowania, wówczas będziemy żądać wyższych odsetek, które otrzymuje BGK. Chodzi o to, aby nie dopłacać do tego interesu. Obecnie my pożyczamy po cenach rynkowych, tymczasem dajemy te pieniądze innym na korzystniejszych warunkach. Skoro projekt ma być finansowany z kasy Unii, inwestor musi znaleźć także środki, które pokryją koszty prefinansowania ponoszone przez budżet.
Jak wygląda przyszłoroczny budżet pod kątem wypełniania wskaźników makroekonomicznych, zapisanych w naszym programie konwergencji?
Jeżeli w połowie września otrzymamy z Eurostatu potwierdzenie rachunków, które ostatnio przygotował GUS, będę bardzo optymistyczny. Nie mogę powiedzieć o konkretnych liczbach, ale to, co przez nas zostało oszacowane, idzie w dobrym, oczekiwanym przez nas kierunku.