W piątek rano krajowi inwestorzy zastali nieco niższe, niż dzień wcześniej, ceny niemieckich Bundów. Sugerowało to niższe ceny na rynku polskich obligacji. Rzeczywiście tak się stało, ale ceny spadły tylko o kilka groszy i utrzymywały się bez większych zmian przez niemal cały dzień. Sesja była bardzo podobna do tej sprzed tygodnia - z każdą godziną rynek tracił płynność.
Najbardziej płynna polska obligacja - DS0509 kwotowana była na poziomie zbliżonym do piątku tydzień temu. Tym samym, nadal balansuje ona wokół rentowności 4,5%. Na koniec dnia obligacje benchmarkowe z sektorów 2, 5 i 10 lat uzyskały rentowność odpowiednio: 4,28% na OK0807, 4,56% na PS0310 oraz 4,62% na DS1015.
Podsumowując cały tydzień, należy stwierdzić, ze nie przyniósł rozstrzygnięcia, w którą stronę podąży rynek. Co prawda, pierwsze dni tygodnia były zdominowane przez kupujących, jednak nie wynieśli oni cen na poziomy, które można by było opisać jako rynek byka. Zresztą, końcówka tygodnia już do nich nie należała. Na rynku pojawiali się pesymiści, wątpiący w dalszy spadek rentowności oraz gracze zmęczeni brakiem trendu. Uważam, że aż do publikacji indeksu CPI (14 IX), który rozpocznie miesięczny cykl publikacji danych, rynek nie będzie ulegał większym wahaniom.