Reklama

Na świecie utrzymuje się trend wzrostowy

Indeksy na głównych światowych giełdach utrzymują się blisko szczytów hossy. Nie ma powodów do końca pozytywnych tendencji. Na tle rynków rozwiniętych wyróżniają się parkiety w naszym regionie. Tu jednak można się obawiać realizacji zysków.

Publikacja: 17.09.2005 08:29

Tematem naczelnym na rynkach finansowych są wysokie notowania ropy naftowej. Jak wynika z ankiety przeprowadzanej co pół roku wśród ponad 200 amerykańskich ekonomistów, rosnące ceny energii są największym zagrożeniem dla gospodarki USA. Pół roku temu eksperci obawiali się narastających deficytów (budżetowego i handlowego). Rok temu największe obawy budził terroryzm. To prawdopodobnie groźba dalszej zwyżki cen ropy powstrzymuje inwestorów przed kupnem akcji, a tym samym S&P 500 - przed pokonaniem szczytu z poprzedniego miesiąca.

S&P 500 w klinie

Średnioterminowy trend S&P 500 pozostaje wzrostowy. Sytuacja zmieniłaby się w przypadku przebicia linii trendu biegnącej po dołkach począwszy od kwietnia. Obecnie znajduje się ona na wysokości ok. 1220 pkt. Potwierdzeniem pogorszenia się nastrojów byłoby pokonanie wsparcia w postaci dołka z końca sierpnia - 1205 pkt. W razie gdyby doszło do ponownej zwyżki cen ropy, test tych poziomów będzie prawdopodobny. Z drugiej strony, w krótkim terminie utrzymuje się konsolidacja notowań. S&P 500 jest ciągle na tym samym poziomie, jak w połowie lipca. Niepokonany pozostaje szczyt z początku sierpnia - 1245 pkt. Ta bariera zamyka drogę do kontynuacji średnioterminowej tendencji w górę.

Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w połowie lutego. Wtedy S&P 500 nie zdołał powrócić do szczytu z grudnia ub.r. Doszło do korekty spadkowej - takiej, jak w ubiegłym tygodniu. Mimo to kupujący tak łatwo nie dali za wygraną. W efekcie kolejnej próby, w marcu indeks wreszcie przebił grudniowe maksimum. Podobnie może być tym razem. Skoro średnioterminowy trend jest nadal wzrostowy, można się spodziewać próby ataku na sierpniowy szczyt - o ile nie przeszkodzi w tym drożejąca ropa.

Podsumowując, S&P 500 znajduje się między wsparciem w postaci linii trendu (1220 pkt) a oporem na wysokości 1245 pkt. Jak będą się rozwijać wydarzenia w przypadku przebicia któregoś z tych poziomów? Pomocne jest spojrzenie na sytuację z długiej perspektywy. Jeszcze od 2003 r. powstaje obszerna formacja zwyżkującego klina. Jego ramiona przebiegają teraz na wysokości ok. 1190 pkt i 1260 pkt. W razie głębszej korekty i zakończenia średnioterminowego trendu wzrostowego, należy się spodziewać, że spadki będą powstrzymane na wysokości dolnego ramienia klina. Z kolei po przebiciu sierpniowego maksimum, poziomem docelowym jest górne ramię formacji.

Reklama
Reklama

W zachowaniu S&P 500 - zwłaszcza w ostatnich dwóch latach - charakterystyczne jest to, że zwyżka następująca bezpośrednio po przebiciu średnioterminowych oporów jest zazwyczaj słaba. W marcu - po pokonaniu maksimum z grudnia ub.r. - indeks poszedł w górę zaledwie o 1%. Potem doszło do wyprzedaży.

Europa wciąż mocna

Niewiele wskazuje na szybkie zakończenie hossy na rynkach Europy Zachodniej. Zarówno niemiecki DAX, jak i francuski CAC-40 są w pobliżu szczytów trendu zwyżkowego. Oba indeksy zachowują się ostatnio na tyle podobnie, że można uznać, iż jutrzejsze wybory parlamentarne w Niemczech nie mają decydującego wpływu na koniunkturę giełdową u naszego zachodniego sąsiada. Ostatnie zwyżki DAX-a tłumaczono dyskontowaniem przez inwestorów zwycięstwa opozycji, która miałaby rozruszać ospałą gospodarkę. Z punktu widzenia giełdy, sytuacja ekonomiczna nie jest tak zła, jak można by sądzić np. tylko na podstawie wysokiej stopy bezrobocia. W czerwcu i lipcu roczny wzrost produkcji przemysłowej wyniósł 3%. Wyższą dynamikę w tym roku zanotowano tylko w styczniu - 3,9%. Na podstawie historycznych zależności między wzrostem produkcji a rocznymi zmianami DAX-a można uznać, że hossa w Niemczech jest uzasadniona fundamentalnie. W marcu 2000 r. - u szczytu internetowego boomu - roczny wzrost produkcji wynosił 4,4%. To nie jest wielka różnica w stosunku do obecnych danych. Wniosek w rozwiniętej gospodarce naszych sąsiadów do zwyżki na giełdzie nie potrzeba dwucyfrowej dynamiki produkcji.Do najsilniejszych na świecie należą obecnie giełdy naszego regionu. WIG, węgierski BUX, jak i czeski PX 50 są w silnych trendach wzrostowych i mają historyczne maksima. Region wypada lepiej nawet na tle części rynków wschodzących. Przykładowo, brazylijska Bovespa i argentyński Merval dopiero powróciły do szczytów z marca. Sytuacja robi się jednak niepokojąca z uwagi na narastające wykupienie. BUX oddalił się od swojej średniej kroczącej z 200 sesji o blisko 5500 pkt (30%). To tyle samo, ile w końcu lutego - w przeddzień gwałtownej realizacji zysków. Ruchy kapitałów między rynkami są cykliczne i można się obawiać, że wkrótce pieniądze ulokowane w naszym regionie zaczną uciekać na rynki rozwinięte.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama