Kurs EUR/PLN poprawił w piątek swój tegoroczny rekord, spadając do 3,9795. Biorąc pod uwagę przyspieszony bieg byków na rynku akcji i obligacji, dominacja popytu na złotego nie powinna dziwić. Na koniec dnia euro było kwotowane na poziomie 3,8830, podczas gdy dolar na 3,1700, co oznaczało 16,8% po mocnej stronie parytetu. Kurs EUR/USD był na 1,2220.
Złoty pozostaje w trendzie wzrostowym i na razie nie widzę oznak jego zmiany. Nie sądzę również, aby wybory mogły cokolwiek zmienić na rynku walutowym. Wciąż kluczem do zrozumienia trendu jest niesamowity optymizm inwestorów zagranicznych, którzy nie dość że czują się bardzo komfortowo z długimi pozycjami na złotym, to jeszcze systematycznie szukają okazji do dalszego kupna. Strategia nabywania złotego przy jego korektach wciąż dominuje. Jeśli nie popsuje się klimat na rynkach wschodzących, złoty powinien bić kolejne rekordy mocy. Kolejny cel na 3,80 wcale nie musi oznaczać jej końca. Wykresy wskazują na 3,63 i niżej.
Jeszcze na koniec warto zwrócić uwagę na większy napływ inwestorów zagranicznych na amerykański rynek papierów dłużnych, co pokazały piątkowe dane. To bardzo silny argument za powrotem EUR/USD do trendu spadkowego. Wydaje mi się, że spadek poniżej 1,2200 będzie sygnałem do sprzedaży z celem 1,1950.