Przedstawiciele sektora spółdzielczego nie ukrywają, że chcą zwiększyć swój udział w systemie bankowym. Eugeniusz Laszkiewicz, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych, mówił na niedawnym Kongresie Jedności Polskich Banków Spółdzielczych o 15-proc. udziale w całym rynku bankowym, który miałby być osiągnięty już za pięć lat. W tej chwili banki spółdzielcze mają niespełna 6% aktywów całego sektora bankowego w Polsce. Czy mogą to osiągnąć? Wiele wskazuje na to, że wcześniej muszą się uporać ze sporymi problemami, które nie mają co prawda wielkiego wpływu na bieżące wyniki finansowe, ale mogą okazać się istotne wtedy, gdy silniej da o sobie znać konkurencja.
Wyniki dzięki lokalizacji
W pierwszej połowie roku banki spółdzielcze miały 291 mln zł zysku netto, o 30% więcej niż w takim samym okresie ub.r. W tym czasie wynik netto całego sektora bankowego zwiększył się o 25%. Jak wynika z danych GUS, banki spółdzielcze należą do najbardziej efektywnych części systemu bankowego. Pod względem rentowności obrotu (zysku odniesionego do przychodów z działalności operacyjnej) dają się wyprzedzić tylko bankom samochodowym. Rentowność netto banków spółdzielczych wyniosła w I półroczu 16,1%, a banków ogółem 9,8%.
Źródłem bardzo dobrych wyników jest lokalizacja. Banki spółdzielcze działają najczęściej w mniejszych miastach (chociaż np. dwa największe BS-y są ulokowane w Krakowie), gdzie konkurencja ze strony innych instytucji finansowych jest stosunkowo niewielka - zwykle jest to placówka PKO BP i poczta. Dopiero w ostatnich latach większą aktywnością wykazują się tu inne banki, a także kreowane na największego konkurenta banków spółdzielczych - spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe.
Konta procentują