Reklama

Spółdzielców czeka jesz cze wiele pracy

Kondycja sektora bankowego w Polsce jest bardzo dobra. Banki spółdzielcze wypadają korzystnie na tle całego systemu bankowego. Ale nie pod wszystkimi względami. Jakie są zagrożenia dla rozwoju banków spółdzielczych?

Publikacja: 19.09.2005 09:23

Przedstawiciele sektora spółdzielczego nie ukrywają, że chcą zwiększyć swój udział w systemie bankowym. Eugeniusz Laszkiewicz, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych, mówił na niedawnym Kongresie Jedności Polskich Banków Spółdzielczych o 15-proc. udziale w całym rynku bankowym, który miałby być osiągnięty już za pięć lat. W tej chwili banki spółdzielcze mają niespełna 6% aktywów całego sektora bankowego w Polsce. Czy mogą to osiągnąć? Wiele wskazuje na to, że wcześniej muszą się uporać ze sporymi problemami, które nie mają co prawda wielkiego wpływu na bieżące wyniki finansowe, ale mogą okazać się istotne wtedy, gdy silniej da o sobie znać konkurencja.

Wyniki dzięki lokalizacji

W pierwszej połowie roku banki spółdzielcze miały 291 mln zł zysku netto, o 30% więcej niż w takim samym okresie ub.r. W tym czasie wynik netto całego sektora bankowego zwiększył się o 25%. Jak wynika z danych GUS, banki spółdzielcze należą do najbardziej efektywnych części systemu bankowego. Pod względem rentowności obrotu (zysku odniesionego do przychodów z działalności operacyjnej) dają się wyprzedzić tylko bankom samochodowym. Rentowność netto banków spółdzielczych wyniosła w I półroczu 16,1%, a banków ogółem 9,8%.

Źródłem bardzo dobrych wyników jest lokalizacja. Banki spółdzielcze działają najczęściej w mniejszych miastach (chociaż np. dwa największe BS-y są ulokowane w Krakowie), gdzie konkurencja ze strony innych instytucji finansowych jest stosunkowo niewielka - zwykle jest to placówka PKO BP i poczta. Dopiero w ostatnich latach większą aktywnością wykazują się tu inne banki, a także kreowane na największego konkurenta banków spółdzielczych - spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe.

Konta procentują

Reklama
Reklama

Fakt, że klienci nie mają - poza nimi - wielkiego wyboru w zakresie usług finansowych, banki spółdzielcze są w stanie wykorzystać. Szczególnie widoczne było to w ub.r., przy okazji otrzymywania przez rolników pierwszych dopłat bezpośrednich z Unii Europejskiej. Dopłaty są przekazywane na rachunki bankowe, co oznaczało, że część beneficjentów musiała dopiero otworzyć rachunki. Efekt? Liczba kont w bankach spółdzielczych zwiększyła się w ub.r. o 8,3% - do 6,7 mln sztuk. Wzrost w całym systemie bankowym nie był tak duży - o 2,9%, do 40,5 mln. Oznacza to, że na BS-y przypadła w ub.r. blisko połowa wszystkich rachunków nowych klientów.

Z informacji Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego na temat sytuacji finansowej banków w ub.r. wynika, że na rachunki rolników w bankach spółdzielczych napłynęło o prawie 65% więcej środków niż w 2003 r. W przypadku przedsiębiorców indywidualnych wzrost przekraczał 17%. Wartość depozytów klientów w bankach spółdzielczych zwiększyła się w ub.r. o ponad 2 mld zł, do 21,4 mld zł. Do banków komercyjnych klienci przynieśli w ub.r. nieco ponad 12 mld zł. Banki komercyjne "zyskały" więc sześć razy więcej niż spółdzielcze, ale trzeba pamiętać, że gdyby brać pod uwagę udział banków spółdzielczych w sektorze bankowym, to różnica powinna być nie sześcio-, ale niemal dwudziestokrotna.

Jak można wykorzystać mocną pozycję na lokalnym rynku? Jak się okazuje, przeciętne oprocentowanie środków klientów w bankach spółdzielczych jest niższe niż w bankach ogółem. Z kolei oprocentowanie kredytów w BS-ach kształtuje się wyżej niż w całym sektorze bankowym. Z porównania wielkości odsetek zapłaconych przez banki spółdzielcze klientom i średniego stanu depozytów w ub.r. wynika, że oprocentowanie depozytów wynosiło tam 2,95%. W całym systemie bankowym było to 3,25%. Natomiast przeciętna stawka kredytowa znajdowała się w bankach spółdzielczych na poziomie 13,5%, a w bankach ogółem kredyt dawał średnio odsetki na poziomie 12,6%.

Marża odsetkowa, która według GINB, w bankach komercyjnych kształtowała się w ub.r. na poziomie 3,2%, w bankach spółdzielczych przekraczała 5,9%.

Zdrowe portfeleOperowanie na lokalnych rynkach wiąże się z tradycyjną mocną stroną banków spółdzielczych - niewielkim udziałem złych kredytów w portfelu. Według danych na koniec ub.r., BS-y miały 5,5-proc. udział należności zagrożonych. Nawet w najgorszym 2002 r. ten odsetek niewiele przekraczał 7%. Zdolność do unikania złych kredytów jest najczęściej wiązana z tym, że pracownicy banków spółdzielczych często znają po prostu swoich klientów. Wiedzą, który jest godny zaufania, a który może sprawiać kłopoty. To jednak tylko część prawdy.

Szczęściem BS-ów jest to, że kredytują w dużej mierze rolników indywidualnych. Tacy klienci są najbardziej sumienni w regulowaniu zobowiązań. Jak stwierdził swego czasu w rozmowie z PARKIETEM prezes jednego z banków spółdzielczych, "chłop ze stodołą nie ucieknie". Udział złych kredytów w przypadku takich klientów nie przekracza 3%. Nie bez znaczenia jest jednak i to, że duża część tych kredytów ma charakter preferencyjny. Chodzi o kredyty na określone cele, których oprocentowanie jest znacznie niższe od rynkowego dzięki dofinansowaniu Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz samego resortu rolnictwa. Dlaczego mają one wpływ na jakość portfela? Warunkiem preferencyjnego oprocentowania jest regularne spłacanie rat wobec banku.

Reklama
Reklama

W końcu ub.r. na 16,7 mld zł należności banków spółdzielczych od sektora niefinansowego preferencyjne stanowiły 35%. Rok wcześniej ten udział był nieco większy. Kredyty preferencyjne przez kilka ostatnich lat miały znaczący udział w przyroście portfela BS-ów. Dawały od jednej trzeciej do nawet połowy przyrostu należności w bankach spółdzielczych. Dopiero w ub.r. ten udział obniżył się do jednej piątej. Dlaczego? Wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej zmieniły się zasady pomocy dla rolników. Nie ma już dopłat do kredytów obrotowych, chociaż dofinansowanie do innych typów kredytów pozostało. Z punktu widzenia banków spółdzielczych konsekwencja jest taka, że bezpieczne powiększanie portfela kredytowego głównie poprzez kredyty preferencyjne będzie trudniejsze.

Przyspieszenie dynamiki kredytów wydaje się nieuniknione, jeśli spółdzielcy rzeczywiście myślą o zwiększeniu udziału w systemie bankowym. Ale może się okazać, że testem zdolności do powiększania znaczenia będzie już bieżący rok. Na co bowiem mogą liczyć spółdzielcy? Pewne jest, że rolnicy dostaną dopłaty bezpośrednie na rachunki prowadzone głównie w bankach spółdzielczych. Depozyty w BS-ach wzrosną na kilka miesięcy - dopóki pieniądze z dopłat nie zostaną wydane. Banki spółdzielcze raczej nie przeznaczą środków zgromadzonych na lokatach na kredyty, ale ulokują nadwyżki w swoich bankach zrzeszających. Te zaś - w bankach komercyjnych.

Troska o kapitał

Wśród przyczyn ostrożnego podejścia do udzielania kredytów jest to, że dla części banków spółdzielczych wciąż problemem jest posiadanie odpowiednio wysokich kapitałów. To powoduje, że nie można pozwolić sobie na straty, a w efekcie ogranicza akcję kredytową.

Według Wojciecha Kwaśniaka, szefa nadzoru bankowego, z inspekcji GINB wynika, że jest grupa banków spółdzielczych, która nie ma wystarczających środków na odpowiednie zarządzanie ryzykiem, w tym ryzykiem kredytowym. - Te banki nie są w stanie ponosić kosztów związanych z pozyskaniem odpowiedniej liczby osób, które mogłyby w banku tę funkcję wykonywać zgodnie z najlepszymi standardami. To oczywiście może mieć wpływ na bezpieczeństwo ich działania. Z drugiej strony - powoduje, iż te banki zachowują się znacznie bardziej pasywnie niż inne. Większość środków lokują w bankach zrzeszających bądź kupują papiery skarbowe, a limitują akcję kredytową - stwierdził W. Kwaśniak na Kongresie Jedności Banków Spółdzielczych.

Powiedział, że zatrudnienie w zachodnioeuropejskich bankach spółdzielczych jest mniejsze niż w polskich. Dlaczego? Banki przenoszą dużą część zaplecza na poziom banków zrzeszających albo do specjalnie powołanych spółek. W Polsce, zdaniem nadzoru, takich tendencji nie ma. To oznacza, że każdy z banków spółdzielczych samodzielnie musi ponosić wszystkie koszty np. zarządzania ryzykiem, choć można by się nimi "podzielić" z innymi BS-ami. Niektóre banki redukują te koszty, ale ma to skutki uboczne.

Reklama
Reklama

Kwaśniak wskazał, że od pewnego czasu w sektorze banków spółdzielczych im mniejszy bank, tym bardziej ograniczone jego koszty operacyjne, a jednocześnie im bank mniejszy, tym wyższy ma współczynnik wypłacalności. - Oznacza to, że niewielkie banki, poszukując oszczędności, ograniczają swoje zatrudnienie. Ograniczają swoją aktywność, co powoduje, iż w kategoriach ekonomicznych marnują one kapitał swoich właścicieli - członków. Można zadać pytanie, jakie znaczenie mają takie banki dla rozwoju swoich lokalnych środowisk - powiedział szef nadzoru bankowego.

Zmiany albo nowa fala

konsolidacji

Docelowo - w 2007 r. - wszystkie banki spółdzielcze powinny mieć fundusze własne stanowiące równowartość miliona euro. W tej chwili minimalny poziom to 300 tys. euro, ale w końcu tego roku rośnie on do 500 tys. euro. Tego ostatniego wymogu nie spełnia jeszcze ok. 50 banków spółdzielczych (mniej niż 10% w ogólnej liczbie banków; jak się okazuje, dla małych BS-ów kurs złotego wobec euro może okazać się sprawą życia i śmierci - przy kursie 3,9 PLN/EUR do spełnienia wymogów potrzeba funduszy na poziomie 1,95 mln zł; gdyby euro wzmocniło się do 4,15 zł, minimalne fundusze musiałyby wynosić 2,08 mln zł). Żeby wymóg spełnić, muszą wykazać w tym roku odpowiednio wysoki zysk albo... połączyć się z innym bankiem spółdzielczym.

Konsolidacja była tematem numer jeden kilka lat temu. Warto pamiętać, że 10 lat temu działało w Polsce ponad 1,5 tys. banków spółdzielczych. Teraz jest ich niespełna 600. Najwięcej ubyło w 1999 r. - ponad 400. Statystycznie jednego dnia znikał przynajmniej jeden BS. Dla mocnych kapitałowo banków spółdzielczych proces konsolidacji tego sektora był sposobem na znaczne powiększenie skali działania. Niektóre BS-y były w stanie przyłączyć przez kilka lat nawet ponad 20 słabych spółdzielni. Tak było na przykład w Krakowskim BS i BS Rzemiosła w Krakowie. Każdy z dwóch największych banków w latach 90. przyłączył (w bankowości spółdzielczej słowo "przejął" spotyka się rzadko) po 22 małe banki.

Reklama
Reklama

Co może się stać, jeśli banki spółdzielcze nie zabiorą się do usprawniania swojej działalności? - Pojawi się zagrożenie, iż po kolejnych 15 latach liczba banków spółdzielczych zmniejszy się w ramach procesu konsolidacji, który dotyka banki komercyjne. Działające na zasadach komercyjnych banki spółdzielcze nie wymkną się spod tego procesu. To oznacza, że za 15 lat będzie mniej niż 100 samodzielnych banków spółdzielczych - stwierdził W. Kwaśniak.

- W moim przekonaniu bez przyjęcia nowych zasad działalności banków spółdzielczych, uzyskanie 15-proc. udziału sektora nie będzie możliwe. Zwracam uwagę, że tylko w przypadku, gdyby doszło do fuzji wśród największych banków komercyjnych, blisko 50% rynku w Polsce kontrolowałyby dwa banki. Sami odpowiedzcie sobie państwo na pytanie: czy w dotychczasowych zasadach działania i strukturze macie jakiekolwiek szanse osiągnięcia 15% w rynku? - zakończył przedstawiciel nadzoru.

Struktura bankowości spółdzielczej

Banki spółdzielcze działają jednocześnie na podstawie przepisów prawa bankowego i prawa spółdzielczego. To różni je od spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, które mają "własną" specjalną ustawę. SKOK-i są nadzorowane przez Kasę Krajową, która pełni rolę banku centralnego. Bankami spółdzielczymi zajmuje się nadzór bankowy, a także banki zrzeszające. Te ostatnie mają charakter banków komercyjnych, których akcjonariuszami są zrzeszone w nich banki spółdzielcze. Banki zrzeszające mogą np. zagospodarowywać nadwyżki środków, jakimi dysponują zrzeszone w nich BS-y, mogą również uczestniczyć w finansowaniu większych projektów, jakich nie jest w stanie udźwignąć pojedynczy bank spółdzielczy. Banki zrzeszające zapewniają również np. rozwiązania technologiczne dla należących do ich zrzeszenia banków spółdzielczych.

Największe zrzeszenie istnieje wokół Banku Polskiej Spółdzielczości. Należy do niego ponad 350 banków spółdzielczych. W Spółdzielczej Grupie Bankowej wokół Gospodarczego Banku Wielkopolski jest blisko 160 banków. Dwa razy mniej banków jest w najmniejszym zrzeszeniu - Mazowieckiego Banku Regionalnego. Tradycyjnie kojarzony z bankowością spółdzielczą Bank Gospodarki Żywnościowej faktycznie w tej strukturze nie ma dla siebie miejsca. Kilka lat temu to właśnie BGŻ

Reklama
Reklama

był ostatnim szczeblem drabiny spółdzielczości bankowej w Polsce. Po uchwaleniu w 2000 r. ustawy o funkcjonowaniu banków spółdzielczych, ich zrzeszaniu się i bankach zrzeszających spółdzielcy wybrali jednak strukturę dwuszczeblową. Pozostałością poprzedniego systemu były akcje BGŻ w posiadaniu banków spółdzielczych i zrzeszających, które pod koniec ub.r. przedstawiciele sektora sprzedali nowemu inwestorowi strategicznemu BGŻ - holenderskiemu Rabobankowi.

Lokalne centrum finansowe

Eugeniusz Laszkiewicz,

prezes KZBS

Efektywny bank spółdzielczy, świadcząc usługi bankowe czy udzielając kredytu na takich samych warunkach, jak bank komercyjny, jest z punktu widzenia lokalnej społeczności bardziej korzystny. Wynika to z prostego rachunku, w którym dywidenda albo nadwyżka finansowa zatrzymana w funduszach banku zwiększa dobrobyt członków, a wpłacany przez bank spółdzielczy podatek dochodowy powiększa w części zasobność lokalnej społeczności. Główną zasadą działania banku spółdzielczego powinno być: miejscowy pieniądz na potrzeby miejscowego społeczeństwa. To powinno być uzupełnione przekształcaniem banków spółdzielczych z banków drobnego rolnika i rzemieślnika - dystrybuującego kredyty preferencyjne, w lokalne centrum finansowe, którego współwłaścicielami i klientami zarazem będą również środowiskowi liderzy prywatni i instytucjonalni oraz przeciętni obywatele.

Reklama
Reklama

Zdobywamy rynek

Paweł Siano,

prezes Banku Polskiej Spółdzielczości

Sektor bankowości spółdzielczej w Polsce rozwija się dynamicznie i zdobywa rynek. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w bankach spółdzielczych zdecydowanie wzrosła suma bilansowa, gdyż większość dopłat bezpośrednich dla rolnictwa trafia na konta w BS. Banki Spółdzielcze mają teraz ok. 6-proc. udział w rynku.

Przed bankami stoją jednak kolejne wyzwania. Przede wszystkim wyzwania związane z szybkimi zmianami na rynku usług bankowych, szczególnie w zakresie bankowości elektronicznej. Klienci banków spółdzielczych zmieniają się i oczekują od swojej instytucji finansowej nowoczesnych usług. To pociąga za sobą konieczność dostosowania technologii do nowych warunków.

Kolejnym elementem jest wzrastająca konkurencja na rynku klientów, dotychczas zarezerwowanych głównie dla BS. Coraz więcej instytucji finansowych również w tym segmencie upatruje źródła swoich dochodów.

Istotne znaczenie ma również nowa Umowa kapitałowa, która wprowadza wymóg kapitałowy z tytułu ryzyka operacyjnego. Banki zobowiązane są do stworzenia wewnętrznych procesów oceny kapitału ekonomicznego i ustalenia docelowych kapitałów zgodnych z profilem ryzyka w danym banku oraz otoczeniem nadzorczym.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama