Trwającą hossę widać w przepływie pracowników między domami maklerskimi. Wysokie notowania na giełdzie, ruch na rynku pierwotnym, napływ kapitału z zagranicy i większe zainteresowanie inwestorów Polską - sprzyjają awansom i zmianom miejsca pracy w poszukiwaniu wyższych zarobków.
Hossa sprzyja roszadom
Najbardziej widoczne przetasowania dotyczą analityków - osób, które mają bezpośredni kontakt z dziennikarzami: autorów rekomendacji i raportów. W sierpniu i wrześniu zespół analityków uzupełnił Dom Maklerski BZ WBK. Wcześniej, wraz z szefem - Tomaszem Bardziłowskim - do CA IB Securities odeszła z tego biura niemal cała załoga. Z kolei we wrześniu z CA IB do BZ WBK przeszły dwie osoby. Pracę zmienił też analityk Domu Maklerskiego Banku Handlowego. Odszedł do londyńskiego oddziału banku inwestycyjnego UBS. Do zmiany miejsca zatrudnienia przygotowuje się teraz osoba zajmująca się spółkami surowcowymi (PKN Orlen i KGHM) w Centralnym Domu Maklerskim Pekao.
Tymczasem zmiany są także w innych działach biur maklerskich. CDM Pekao poszukuje osób na stanowisko maklera. W ogłoszeniu na stronach internetowych broker zaznaczył, że chodzi o osoby z doświadczeniem. Wśród wymagań nie wymieniono jednak znajomości języków obcych. Nie wiadomo też, czy chodzi o obsługę klientów korporacyjnych, czy indywidualnych. Różnica - także w zarobkach - jest znaczna.
Jak wynika z rozmów z brokerami, stawki dla maklerów obsługujących klientów detalicznych, wahają się od 2,5 tys. do 5 tys. zł brutto. 2,3-2,5 tys. zł może dostać osoba początkująca, 1,6-2,5 tys. zł asystent maklera, często jeszcze bez licencji.