W piątek na GPW mieliśmy dwa rynki. Jeden to akcje PGNiG, drugi to cała reszta spółek. Gazowa spółka zaczęła notowania fantastycznie i wrażenie robi nie tylko skala wzrostu, ale też i wartość obrotów, które przekroczyły 1,6 mld zł. Dalej obowiązuje na GPW zasada, że wszystko, co duże i płynne bardzo szybko staje się "zielone". Debiut PGNiG w ograniczonym zakresie miał wpływ na szerszy rynek i praktycznie jedyne przełożenie to wyraźny spadek obrotów. Jednak tak dobre zachowanie tak dużego debiutanta potwierdza siłę największych funduszy i dobrze wróży na kolejne sesje. Na rynku jest dużo, bardzo dużo, wolnej gotówki.

Reszta spółek była za to przez pół sesji pod presją podaży. Całą odpowiedzialność można przypisać rynkowi węgierskiemu. Rodzimi inwestorzy zaczęli w końcu oglądać się trochę na inne parkiety. BUX spadał ponad 2% i doszedł bardzo blisko linii szyi podwójnego szczytu (13 i 19 września). Wszystko w towarzystwie wyraźnie słabnącego forinta. To nie pierwszy sygnał ostrzegawczy z rynków naszego regionu.

U nas skala spadku WIG20 była zdecydowanie mniejsza. Po części korelacja ostatnio wyraźnie osłabła, a po części najwięksi inwestorzy wstrzymywali się z transakcjami na "starych" spółkach w wyczekiwaniu na wybory. Nie ma sensu podsumowywać takiej sesji, bo w poniedziałek zaczniemy notowania w zupełnie innej rzeczywistości. Rzeczywistości powyborczej i to skład nowego Sejmu będzie ustalać giełdowe nastroje. Ostatnie sondaże pokazały, że tylko wygrana ** (cisza wyborcza) zadowoli rynki finansowe. Ale to nie jest takie proste. Ważne będą też pierwsze deklaracje ze strony obu potencjalnych koalicjantów. Prognozować teraz nie ma sensu - polityka w Polsce jest nieprzewidywalna. A zachowanie GPW w przyszłym tygodniu zależy tylko od polityki.