Prezydent George W. Bush powiedział na konferencji prasowej, że "słabną chęci" dokonania zmian w sposobie finansowania opieki społecznej. Tym samym po raz pierwszy przyznał, że uchwalenie stosownych ustaw przez Kongres jest w tym roku mało prawdopodobne. Prezydent podzielił się tą opinią z Amerykanami zaledwie cztery dni po tym, jak Biały Dom zwrócił się do specjalnego panelu doradczego, by do 1 listopada przedstawił sposoby reformy systemu podatkowego. Panel Bush utworzył w styczniu. Miał się on zająć uproszczeniem systemu podatkowego i takim zmienieniem go, by stał się bardziej sprawiedliwy, wspierał wzrost gospodarczy, ale bez dodatkowego zwiększania deficytu budżetowego. W tym roku miał wynieść 331 mld USD. Takie założenia przyjęto jednak przed atakiem huraganu Katrina. Na pomoc dla jego ofiar Kongres już przeznaczył ponad 71 mld USD.

Oficjalnie Biały Dom nie zrezygnował jeszcze z reformowania opieki socjalnej. Bush podkreślił, że kwestia ta musi być rozwiązana, ale dodał, że jest to zadanie długoterminowe. Usprawnienie systemu zabezpieczeń społecznych było najważniejszym krajowym priorytetem drugiej kadencji prezydenta. Przed wakacjami rozesłał wielu swoich urzędników, którzy mieli przez 60 dni w 60 miastach promować rządowy projekt reform. Tymczasem badania Gallupa wykazały, że poparcie dla tego programu spadło z 41% przed kampanią do 33% obecnie. Jeśli dodać do tego sprzeciw niemal wszystkich demokratów i niektórych republikanów, reforma ta nie ma żadnych szans w Kongresie.

Stąd zwrot ku reformie podatkowej, zwłaszcza że już właściwie zaczęła się w Ameryce kampania przed wyborami, które odbędą się w listopadzie przyszłego roku. Tak więc Bush potrzebuje sposobu na przywrócenie optymizmu i reformatorskiego rozpędu. Tym razem nie chodzi jednak o wprowadzenie ulg, ale o zreformowanie podatku AMT (alternative minimum tax), który uchodzi za jeden z najbardziej szkodliwych i kosztownych potworków prawnych funkcjonujących w USA. Jest to dodatkowy podatek wymyślony w 1969 roku dla najbogatszych. Teraz płaci go już jednak 3 mln Amerykanów, a prognoza na najbliższe lata przewiduje, że obejmie on 40 mln ludzi zarabiających zaledwie 50 tys. USD rocznie.

Rozwiązanie problemu AMT wydaje się więc konieczne i co do tego nie ma rozbieżności wśród polityków. Kłopot polega jedynie na tym, że na zlikwidowanie tego podatku Ameryki nie stać, bo kosztowałoby to od 600 mld do 1,2 bln USD przez najbliższe 10 lat. Potrzebna jest więc gruntowna przebudowa, a tu w kwestiach szczegółowych zgodności już nie ma.

Bloomberg