Jeszcze nie wiadomo, ile australijskie firmy zaproponują za największą giełdę akcji na Starym Kontynencie, ale ma to być więcej niż 530 pensów za jeden walor, proponowane na przełomie zeszłego i tego roku przez niemiecką Deutsche Boerse. Łącznie oferta Niemców, od której zaczęła się cała obecna walka o przejęcie LSE, opiewała na 1,35 mld funtów (2,5 mld USD). Giełda w Londynie odrzuciła ją jako zbyt niską. Teraz nieoficjalnie mówi się, że zarząd LSE rozważy jedynie propozycje przekraczające 700 pensów za akcję, czyli 1,8 mld funtów za całą instytucję.
Bank Macquarie, znany głównie z inwestycji w autostrady i porty lotnicze, wstępne zainteresowanie zakupem londyńskiego parkietu wyraził w sierpniu. Według anonimowych informatorów "Telegrapha", teraz zamiary stały się już "niezwykle poważne". Zgodnie z zapowiedziami, oferta nie będzie samodzielna. Australijski bank wspomoże inna firma z Antypodów - Computershare, która jest znana z prowadzenia rejestrów akcji dla spółek na świecie. Prowadzi rachunki dla ponad 90 mln akcjonariuszy ponad 14 tys. korporacji z całego globu i jest pod tym względem liderem w branży.
Computershare może wprowadzić na giełdzie w Londynie nowy system handlu, bo prowadził w tej sprawie rozmowy z Macquarie. Obecnie za technologię na LSE odpowiada firma Accenture.
Wspólna oferta Macquarie i Computershare ma być przedstawiona w ciągu 10 dni. Jeśli tak się stanie, w niezbyt komfortowej sytuacji znajdzie się alians giełdowy Euronext, grupujący rynki akcji m.in. z Paryża i Amsterdamu, który również interesuje się kupnem londyńskiej giełdy. Alians obecnie prowadzi negocjacje z brytyjskimi władzami monopolowymi, obawiającymi się nadmiernej koncentracji w branży operatorów giełdowych w Europie. Menedżerowie Euronextu jeszcze ani razu nie zasugerowali, jaką cenę są gotowi za LSE zaoferować.
Niewykluczone jest też, że dyrektor generalny sojuszu Jean-Francoise Theodore w ogóle wycofa się ze starań o LSE, bowiem kilku akcjonariuszy Euronextu już zapowiedziało, że jeśli będzie forsować pomysł londyńskiego przejęcia, straci posadę - podobnie jak wcześniej szef Deutsche Boerse. W zamian proponują, by Euronext połączył się z giełdą we Frankfurcie.