Reklama

Nie dotrwaliśmy do drugiej rundy

Przy niemal 18-proc. bezrobociu możliwość wymuszania przez pracowników znacznych podwyżek płac wydaje się raczej teoretyczna

Publikacja: 13.10.2005 08:50

Wrześniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o braku zmian stóp procentowych nie zaskoczyła rynków finansowych. Większą niespodzianką okazała się zmiana tonu, w jakim wyrażony został oficjalny komunikat władz monetarnych. Jeszcze w sierpniu Rada obawiała się, że inflacja w 2006 i 2007 roku będzie kształtować się poniżej poziomu wyznaczonego przez projekcję inflacyjną. Już jednak na wrześniowym posiedzeniu RPP sygnalizowała, że w związku z drożejącą ropą, inflacja może być wyższa, niż wcześniej oczekiwano.

Wbrew pozorom obawy te wywołała nie tyle możliwość bezpośredniego wpływu cen paliw na inflację, lecz świadomość, że drożejąca ropa może sprzyjać wzmocnieniu oczekiwań inflacyjnych. Według Rady, rosnące oczekiwania mogą być jednym z czynników skłaniających pracowników do formułowania żądań płacowych, a w rezultacie również do wzrostu cen. W ten sposób koło się zamyka i powstaje spirala cenowo-płacowa.

Niepokój RPP wywołały najprawdopodobniej informacje o wzroście oczekiwań inflacyjnych osób prywatnych. Jak wskazują dane publikowane przez Ipsos, razem z podwyżkami cen ropy wzrosła liczba osób spodziewających się wysokiej inflacji. Trudno dziwić się temu, że na przewidywania gospodarstw domowych wpływają zmiany na rynku paliw. Zaskakiwać może jednak fakt, że władze monetarne tak bardzo obawiają się wystąpienia efektów drugiej rundy (tj. przeniesienia się wysokich oczekiwań inflacyjnych na negocjacje płacowe).

Przy niemal 18-proc. bezrobociu siła przetargowa pracowników jest niewielka, a tym samym możliwość wymuszania przez nich znacznych podwyżek płac wydaje się raczej teoretyczna. Potwierdzają to zresztą obserwowane w ostatnich miesiącach tendencje na rynku pracy - w sierpniu wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw były zaledwie o 2,8% wyższe niż rok wcześniej. Naprawdę trudno dostrzec tu jakiekolwiek sygnały presji płacowej.

Co więcej, o efektach drugiej rundy można mówić, gdy w sposób wyraźny występują efekty pierwszej rundy. Te są jednak wciąż słabo widoczne. Pomimo szybko drożejącej ropy, tempo wzrostu cen producentów oscyluje wokół zera, sygnalizując, że polskie firmy wciąż nie mogą swobodnie przerzucać kosztów na odbiorców produktów. Ponadto, inflacja utrzymuje się wyraźnie poniżej celu inflacyjnego (ustalonego na 2,5%) i najprawdopodobniej nie wzrośnie szybko powyżej tego poziomu.

Reklama
Reklama

Warto przypomnieć, że obecna RPP już raz obawiała się wystąpienia efektów drugiej rundy. Podwyżki cen żywności, które miały miejsce w okresie wchodzenia Polski do UE, przełożyły się na szybki wzrost oczekiwań inflacyjnych, co skłoniło Radę do podwyżek stóp procentowych. Wkrótce jednak okazało się, że inflacja zaczęła spadać,

a z nią oczekiwania inflacyjne. Również presja płacowa okazała się słaba, a płace realne stopniowo się obniżyły.

Trudno nie odnieść wrażenia, że także i tym razem jest wciąż trochę za wcześnie na obawy o możliwość powstania efektów drugiej rundy.

Autor to tarszy ekonomista

Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama