Piątkowa sesja na światowych giełdach przebiegła pod znakiem oczekiwania, a potem reakcji na dane gospodarcze z USA. A napłynęło ich sporo. Rynkiem mocno mogła wstrząsnąć wiadomość, że miesięczny wzrost inflacji we wrześniu był najwyższy od ćwierć wieku. Mogła, ale nie wstrząsnęła, bo równocześnie ważniejsza dla rynku inflacja bazowa, nie uwzględniająca cen energii i żywności, okazała się niższa od prognoz i raczej nie wymknie się spod kontroli. Spory spadek zaufania konsumentów (indeks Uniwersytet Michigan obniżył się do 75,4 pkt, poziomu najniższego od 1992 r.) i słabe dane o produkcji zostały z kolei zrównoważone przez raport o dość sporym wzroście sprzedaży detalicznej.
Sesja w Stanach zaczęła się na wyraźnym plusie. Później indeksy nieco osłabły. Lekko w górę szły m.in. notowania konglomeratu General Electric, który podał zgodne z oczekiwanymi wyniki finansowe. Zyskiwały papiery Motoroli i części spółek technologicznych po tym, jak koreański Samsung podniósł prognozy sprzedaży komórek. W odwrocie znalazły się papiery firm naftowych, którym nie sprzyjał trwający drugi dzień z rzędu spadek notowań ropy. Akcje ExxonMobil traciły prawie 2%, a Chevronu ponad 2%.
Do 22.00 średnia przemysłowa Dow Jones wzrosła o 0,72%, a technologiczny Nasdaq Composite zyskał 0,86%.
W Europie kupowano akcje banków, ponieważ stłumiona inflacja w USA to dla nich dobra wiadomość. Akcje belgijskiego Fortisu i francuskiego BNP Paribas wspięły się po ponad 1%. Podobnie jak w Stanach, sprzedawano akcje koncernów naftowych, w tym największych - Totala i BP.
Gwiazdą notowań na giełdach Europy Zachodniej okazała się brytyjska spółka Hilton Group, która dostała ofertę odkupienia hoteli od swojego amerykańskiego imiennika - firmy Hilton Hotels. Niewykluczone że w ręce akcjonariuszy Hilton Group (spółka prowadzi jeszcze sieć bukmacherską Ladbrokers) trafi 3,6 mld funtów w gotówce. Akcje Hilton Group szły w górę o kilkanaście procent - przez moment nawet o 19%.