Pięć ostatnich świec na wykresie WIG20 ma dość długie knoty. To pokazuje, że inwestorzy są bardzo niepewni co do kierunku przyszłych zmian cen. Koniunktura na głównych parkietach świata wyraźnie się pogorszyła, na rynkach wschodzących rozpoczęła się gwałtowna realizacja zysków i nic nie wskazuje, by sytuacja miała się szybko poprawić. Jednocześnie skala przeceny nie jest jeszcze tak duża, by wiara w powrót hossy zupełnie zgasła. Niepewność potwierdza również analiza techniczna. Histogram dziennego MACD spadł do najniższego poziomu od kwietnia 2000 r. Wtedy tak gwałtowny ruch tego wskaźnika zapowiadał nadejście bessy. Tygodniowy Stochastic opuścił strefę wykupienia, co w przeszłości stanowiło dość trafny sygnał pogorszenia notowań.
Równocześnie WIG20 znalazł się w pobliżu silnego wsparcia, związanego z 38,2-proc. zniesieniem ostatniego ruchu wzrostowego oraz szczytem z pierwszej połowy sierpnia. Tygodniowy MACD dotarł od góry do średniej, a dzienny MACD do poziomu równowagi.
Na wyobraźnię działają skala i tempo ostatniej zniżki. Tu jednak trudno o jednoznaczną interpretację. Ostatnie sesje pokazały, że pomimo znaczącej przeceny podaż wcale nie odpuszcza. Obroty w środę przekroczyły 1 mld zł, wczoraj zbliżyły się do 850 mln zł. To skłania do interpretacji ostatniej wyprzedaży raczej w kategoriach siły podaży niż pojawienia się dobrej okazji do kupna. Ok. 9% spadku w niecałe trzy tygodnie to nie jest aż tak dużo. Nie "gwarantuje" też większego odbicia. W marcu i kwietniu 2000 r. WIG20 stracił bez większego odbicia jedną piątą na wartości, a odbicie po tym spadku nie przekroczyło jego 38,2-proc. zniesienia. Czy przecena o podobnej skali jest możliwa obecnie? Aż taki pesymizm nie jest uzasadniony, bo oznaczałby osiągnięcie przez indeks już w kolejnych 3-4 tygodniach ok. 2050 pkt. Ale to, że ostra wyprzedaż zatrzyma się dopiero w okolicy 2100-2150 pkt jest realne. Taki scenariusz miałby szanse się zrealizować jeśli euro spadnie poniżej 1,19 USD i umocnienie dolara pociągnie za sobą obniżkę ceny miedzi.