Mój "dawny kandydat" zmienił pracę, ale był bardzo tajemniczy. Mimo że znamy się od kilku lat, nie powiedział mi, dokąd odchodzi. Powiedział tylko, że na stanowisko prezesa międzynarodowej firmy z sektora usług biznesowych. Miał rozpocząć pracę w połowie listopada, a już po drugim dniu w pracy dzwoni do mnie:
- Aaa, nareszcie chcesz mi powiedzieć, gdzie urzędujesz.
- To firma X, lider w dziedzinie badań rynkowych.
- No to gratuluję!
- Dziękuję, ale zobaczymy. Po dwóch dniach mam mieszane uczucia. Wczoraj, kiedy pojawiłem się w pracy, mój poprzednik jeszcze tam był. Musiał spakować swoje rzeczy przy mnie. Przyjechał szef koncernu. Zebrał wszystkich kierowników w sali konferencyjnej, przedstawił mnie i wyjechał, zostawiając mi całe to bagno.