Trwająca od tygodnia korekta nie robi większego wrażenia. Na razie przybrała plaski charakter. Podstawą odbicia stał się szczyt z pierwszej połowy sierpnia. Dotarcie do niego pobudziło kupujących, co zaowocowało wysokimi obrotami w poprzednią środę. Od tego czasu utrzymują się one na wysokim poziomie. To świadczy, że inwestorzy są podzieleni w ocenie przyszłej koniunktury. Zachowanie rynku z ostatnich dni potwierdza, że podaż pochodząca od tych, którzy tak ochoczo i w dużych ilościach nabywali papiery w drugiej połowie września, a teraz mają straty, będzie ograniczać skalę odreagowania.
Sygnał sprzedaży na tygodniowym MACD, jaki pojawił się w ostatnich dniach, stanowi mocny argument za kontynuacją zniżki. Wcześniej przed trwalszym pogorszeniem nastrojów przestrzegał spadek histogramu dziennego MACD do najniższego poziomu od wiosny 2000 r. Teraz pozostaje obserwować przebieg średnich kroczących z 15 i 45 sesji. Krótsza z nich zbliżyła się od góry do dłuższej. Jeśli ją przetnie, otrzymamy kolejny argument na rzecz kontynuacji przeceny. Podczas trzech wcześniejszych korekt hossy - z jesieni 2003 r., wiosny 2004 r. i 2005 r. - ten sygnał poprzedzał końcową fazę wyprzedaży. Obecnie oznaczałoby to perspektywę zbliżenia się przez WIG20 do 2118 pkt, czyli górki z lutego tego roku. Nieco powyżej wypada 50-proc. zniesienie ostatniej fali wzrostowej. Dwie poprzednie korekty hossy wyczerpywały swój potencjał wraz z nieznacznym przekroczeniem tego wsparcia.
Te pesymistyczne wnioski znajdują potwierdzenie w analizie wykresu węgierskiego BUX-a, z którym WIG20 jest od dłuższego czasu mocno skorelowany. Tam również korekta jest bardzo słaba - indeks potrzebował aż czterech sesji, by odrobić jednodniowy spadek z 19 października. Jednocześnie histogram dziennego i tygodniowego MACD zanurkowały do najniższych poziomów od lat potwierdzając, że obserwowana przecena ma dużo poważniejszy charakter niż te, jakie występowały przez ostatnie 2,5 roku.