Wybicie w górę z marazmu w ubiegły czwartek okazało się krótkotrwałym sukcesem byków. Wczoraj WIG20 powrócił do 2450 pkt. Rozczarowanie inwestorów może być tym większe, że zaprzepaszczony został wcześniejszy sukces w postaci zapełnienia luki bessy z 6 października (2470-2503 pkt). Odwrót kupujących nastąpił zanim WIG20 zdążył zbliżyć się do kluczowego oporu - szczytu z 3 października (2565 pkt).

Co może czekać indeks w najbliższym czasie? Na razie nie wydarzyło się nic na tyle poważnego, by byki ostatecznie straciły przewagę. WIG20 znajduje się już blisko krótkoterminowego wsparcia wynikającego z dołków konsolidacji z pierwszej połowy listopada - 2440 pkt. Można się spodziewać, że właśnie na tej wysokości wyhamuje obecna przecena. W przeciwnym przypadku - jeśli wsparcie zostanie przebite - zostanie otwarta droga do spadku WIG20 nawet do październikowych dołków (2293-2303 pkt). Wskaźniki techniczne nie pokazują wyprzedania, więc jest to realny scenariusz.

Warto zwrócić uwagę, że rozwój wydarzeń coraz bardziej przypomina sytuację z października 2003 i kwietnia br. Wówczas po okresie silnego wzrostu WIG20 najpierw uformował pierwszy szczyt (taki jak na początku ubiegłego miesiąca), a potem po przejściowej ale gwałtownej wyprzedaży byki przystąpiły do kontrofensywy. Do szczytu powrócić się jednak nie udało, po czym rynek pogrążył się na nowo w spadkach. Tym razem ten scenariusz może się powtórzyć. Sygnałem do jego realizacji będzie wspomniane wyżej ewentualne przebicie wsparcia na wysokości 2440 pkt. Innym elementem, który warto teraz bacznie obserwować, jest średnia krocząca z 45 sesji. WIG20 zachowywał się względem niej także dość charakterystycznie w trakcie wspomnianych dwóch formacji odwrócenia trendu. Obecnie średnia przebiega na poziomie ok. 2400 pkt. Jej przebicie stanowiłoby sygnał pełnego ukształtowania się formacji. Podobnie jak w poprzednich dwóch przypadkach możliwy stałby się spadek WIG20 o przynajmniej 100 pkt, czyli właśnie w okolicę październikowych minimów.