Jeszcze przed wtorkową sesją istniała duża szansa na kontynuację zwyżki rozpoczętej w ubiegłym tygodniu. Po wybiciu z konsolidacji i zamknięciu luki bessy rynek gwałtownie ruszył w kierunku 2500 pkt. Skala wzrostu z uwagi na długość trendu bocznego była bardzo duża i sugerowała początek dłuższego impulsu wzrostowego. W związku z tym droga do ataku na szczyt z początku października, znajdujący się na wykresie kontynuacyjnym na poziomie 2548 pkt, wydawała się otwarta. Popyt nie potrafił jednak wykorzystać przewagi wynikającej z emocjonalnego wzrostu, co rozczarowało i skłoniło inwestorów do opuszczenia rynku.
Na wtorkowej sesji wsparcie w postaci połowy białej czwartkowej świecy nie zdołało utrzymać naporu podaży. To zaowocowało dość silnym spadkiem. Rynek nie próbował nawet podejść pod ostatnie maksima, pokazując tym samym dużą słabość. Sygnałem odwrócenia średnioterminowego trendu wzrostowego będzie jednak dopiero przebicie 2380 pkt.
Duża część ostatniego wzrostu nie została wywołana gwałtownymi zmianami indeksu, ale redukcją bazy, która podczas konsolidacji osiągała wartości niemal minus 60 pkt!
Tak gwałtowna zmiana nastrojów inwestorów na rynku terminowym była dość zaskakująca, pomimo bardzo korzystnych sygnałów płynących z analizy wykresu. Tym bardziej że notowaniom kontraktów praktycznie przez ostatnie kilka miesięcy towarzyszył pesymizm i niewiara w kontynuację hossy. Nie był to. pozytywny dla byków sygnał, o czym mogli się przekonać na ostatniej sesji posiadacze długich pozycji. Oczywiście, nie przekreśla to szansy na wzrosty w perspektywie kilku tygodni jednak na razie popyt będzie musiał walczyć o utrzymanie 2400 pkt.