Na rynku złotego za nami kolejna spokojna sesja. O ile bardzo prawdopodobne jest, że idący na świecie w górę dolar będzie również zyskiwał wobec złotego (trudniej ocenić tempo tego ruchu, które można uzależnić od nastawienia globalnych inwestorów do rynków wschodzących), o tyle trudniej określić perspektywy euro. Z jednej strony powrót kursu EUR/PLN poniżej 4 zł neguje scenariusz rychłego ataku na roczną średnią i dalszy wzrost. Z drugiej, ostatni spadek można traktować jako ruch powrotny do linii trendu biegnącej po szczytach z końca kwietnia i połowy lipca. W tej sytuacji obecnie najbardziej realnym wariantem jest pozostanie notowań w konsolidacji w rejonie 4 zł.

Przedłuża się również stabilizacja EUR/USD. Wczoraj euro kosztowało w połowie dnia nawet poniżej 1,17 USD, ale po południu notowania się poprawiły. Dopóki kurs euro pozostaje poniżej strefy 1,182-1,19, podstawowy scenariusz powinien zakładać wykonanie przezeń ruchu o podobnej skali jak w pierwszej połowie roku, kiedy straciło 12,5%. Spadek od wrześniowej górki w takim stopniu oznaczałby osiągnięcie okolic 1,1 USD. Po drodze do tego poziomu mamy jedną ważniejszą przeszkodę - dołek z listopada 2003 r. przy 1,141 USD.