- Podczas spotkania uzgodniliśmy warunki złożenia oferty - twierdzi Mikołaj Habit, wiceprezes łódzkiego Próchnika. Co to oznacza? - Że rozmawialiśmy o harmonogramie ewentualnej transakcji, o naszych planach wobec DCG i informacjach, jakie chcielibyśmy uzyskać na temat spółki - wyjaśnia M. Habit. A co z ceną? - Ten temat też oczywiście poruszyliśmy, ale wstępnie, nieoficjalnie. Mówiliśmy nie tyle o konkretnych kwotach, ile o wzajemnych oczekiwaniach - odpowiada. Przyznaje jednak, że Próchnik wie już, ile W.Kruk chciałby dostać za właściciela salonów odzieżowych Deni Cler. I że stanowiska firm są w tej sprawie rozbieżne. - Ale na pewno nie na tyle, by zaniechać dalszych rozmów. Kwot oczywiście żadnych nie ujawnię - mówi wiceprezes Habit.

Zgodnie z ustaleniami, Próchnik ma w ciągu kilku najbliższych dni złożyć formalną ofertę. W niej zaproponuje cenę, a właściwie widełki cenowe. - To muszą być widełki, bo przecież dopiero później - jeśli nasza oferta zostanie wstępnie zaakceptowana - uzyskamy dostęp do dokumentacji finansowej DCG. Po jej zbadaniu będziemy mogli sprecyzować propozycję. Oczywiście, interesuje nas tylko dostęp do tych informacji, które są niezbędne do rzetelnej wyceny firmy - twierdzi M. Habit. Nawiązał w ten sposób do wypowiedzi Jana Rosochowicza, prezesa W.Kruka, który w rozmowie z nami zauważył dzień wcześniej, że w związku z przejęciem Pabii Fashion Próchnik staje się dla DCG konkurentem.

Łódzka firma informowała, że chciałaby sfinalizować transakcję do połowy grudnia. To się może nie udać, nawet jeśli spółki się dogadają. W.Kruk będzie miał od chwili otrzymania oficjalnej oferty miesiąc na ustosunkowanie się do niej. Do tego trzeba doliczyć czas na ewentualne due diligence DCG i zamknięcie negocjacji.

Kurs Próchnika wzrósł wczoraj o 16,3%, do 2,35 zł, a W.Kruka o 2,1%, do 34,6 zł.