Początek wtorkowej sesji był słaby. Otwarcie kontraktów nastąpiło trochę poniżej zamknięcia z poprzedniego dnia, a przez następne pół godziny rynek szybko spadał. Później zaczęło się odrabianie strat. Wzrost na początku był mało dynamiczny, ale w miarę upływu czasu systematycznie przyśpieszał. Końcówka sesji wyglądała już bardzo optymistycznie, a zamknięcie wypadło na poziomie dziennego maksimum.

Taki przebieg notowań sugeruje wzrost także na początku środowej sesji. Oznacza to, że wykres kontynuacyjny prawdopodobnie wkrótce przetestuje ważną linię oporu biegnącą przez szczyty z 4 października, 18 listopada oraz ostatniego poniedziałku. Podczas środowej sesji linia będzie znajdowała się na poziomie 2515 pkt. Jej przełamanie z dużym prawdopodobieństwem zapowiadałoby atak na historyczny szczyt z 4 października, zwłaszcza że po drodze jest tylko niezbyt istotny opór składający się ze szczytu

z 18 listopada i małej luki bessy (około 2522 pkt).

Wiarygodność sygnału byłaby tym większa, że identyczną linię można narysować także na wykresie WIG20. Rynek wyglądałby niewiele gorzej, nawet gdyby linia ponownie zadziałała i powstrzymała wzrost pod warunkiem, że późniejszy spadek nie byłby zbyt mocny. W takiej sytuacji coraz częstsze testowanie linii zapowiadałoby, że jej przełamanie i tak wkrótce nastąpi.

Alternatywny i mniej prawdopodobny scenariusz to przełamanie linii trendu wzrostowego biegnącej przez dołki z połowy listopada oraz ostatniego piątku. W takim przypadku wykres kontynuacyjny powinien zejść przynajmniej w okolice 2430 pkt, gdzie zakończyło się niedawne tąpnięcie, a w pierwszej połowie listopada znajdowało się górne ograniczenie konsolidacji. Przełamanie i tej bariery zapowiadałoby spadek do następnego wsparcia, które znajduje się w okolicach 2360 pkt.