Nie udała się wczoraj próba bardziej znaczącego poprawienia ostatnich maksimów przez indeksy warszawskiej giełdy. WIG nie oddalił się jednak w istotny sposób od, z lekka chyba wyśrubowanego w ostatnich godzinach handlu, piątkowego zamknięcia. Nastroje były dość optymistyczne przez większą część dnia, głównie za sprawą spółek surowcowych. Gorzej natomiast mają się banki, a także TP, która traci relatywnie w stosunku do Netii, z kolei na razie tylko w antycypacji utraty części swojego udziału rynkowego.
Po miesięcznym (cały październik) okresie silnego zachowania midcapów w stosunku do indeksu największych spółek, blue chipy znowu są w modzie. Mamy ostatnio do czynienia z kolejnym napływem kapitału z zagranicznych funduszy operujących na rynkach rozwijających się. W dodatku aktywizacja bankowych sieci sprzedaży oraz trwająca już kilka lat hossa zwabia na rynek kolejnych inwestorów indywidualnych - głównie za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Dzięki tego rodzaju inwestorom napływające do funduszy świeże pieniądze angażowane są w pierwszej kolejności w spółki największe i najbardziej płynne, dopiero w następnej kolejności poszukiwane są okazje do kupienia być może bardziej perspektywicznych, ale z pewnością mniej płynnych akcji giełdowych "średniaków".
Ciekawa sytuacja może pojawić się w przypadku zapowiadanej zmiany zasad funkcjonowania podatku od zysków kapitałowych. Oczywiście, są to na razie tylko wstępne plany, ale wydaje się, że zniesienie podatku od inwestycji giełdowych przy utrzymaniu opodatkowania zysków wygenerowanych przez fundusze inwestycyjne stanowi naruszenie równowagi i symetrii funkcjonującej na rynku. Złośliwi mogliby też mówić, że jest to działanie wymierzone w (najczęściej zagraniczne) grupy finansowe mające w swej strukturze TFI...
Zwróć uwagę:
PKN - przez ostatnie dwa miesiące o 10% gorszy od indeksu, ale na wykresie korekta zdaje się dobiegać końca.