Wczoraj minister finansów spotkała się z posłami z Komisji Finansów Publicznych w sprawie założeń polityki finansowej państwa. Już na początku spotkania Lubińska zaprezentowała się jako osoba niechętna szybkim reformom.
- Będę walczyć, aby każda reforma była dobrze przygotowana, tak jak to się dzieje w państwach zachodnich - mówiła. - Tam takie reformy przygotowuje się przez kilka lat. Poza tym - każda reforma musi mieć zabezpieczone finansowanie w pieniądzach z podatków - dodała. Zapowiedziała jednak, że do marca rząd przygotuje koncepcje zmian w podatkach. Jej zdaniem jednak, problem przedsiębiorców leży gdzie indziej. - Wszystkie analizy pokazują, że CIT i PIT dla przedsiębiorców nie stanowią problemu. Główną przeszkodą są inne, pozapodatkowe koszty pracy, czyli "zusy" - stwierdziła.
Do 10 stycznia zaś Rada Ministrów ma czas na zaprezentowanie w Brukseli nowego programu konwergencji (czyli dostosowujący nasz kraj do wymogów traktatu z Maastricht, ustanawiającego strefę euro). Poprzedni, zakładający, że Polska w 2007 roku spełni kryterium fiskalne, czyli obniży deficyt finansów publicznych poniżej poziomu 3% PKB, w jednym ze swoich wystąpień pani minister oceniła jako "nierealistyczny".
- Każdy rząd ma prawo do prowadzenia własnej polityki fiskalnej i dlatego Bruksela nie czyniła żadnych trudności, aby nowa polska Rada Ministrów opracowała nowy program konwergencji. A potem, gdy już go omówimy i zaakceptujemy, będziemy musieli taki 4-letni program konwergencji realizować - powiedziała.
Nie chciała zdradzić szczegółów, ale z jej słów wynika, że trudno będzie spełnić kryteria z Maastricht bez znacznego przyspieszenia wzrostu gospodarczego.