Ceny złota po obu stronach Atlantyku rosną nieprzerwanie już od tygodnia. Wczoraj były wyższe o 18% niż przed rokiem i najwyższe od kwietnia 1981 r. Od początku grudnia cena tego kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła już o 4,4%, podczas gdy w całym ub.r. o 5,5%.

Złoto drożeje w wyniku spekulacji, że wzmożonych zakupów dokonują fundusze i banki centralne, by zróżnicować swoje rezerwy w stosunku do walut, akcji i obligacji. Fundusze hedgingowe i inni wielcy spekulanci od końca czerwca ponad trzykrotnie zwiększyli netto swoje długie pozycje na nowojorskim rynku kontraktów terminowych, stawiając na dalszy wzrost cen złota.

Wczoraj do wzrostu tej ceny dodatkowo przyczynił się spadek kursu dolara zarówno w stosunku do euro, jak i do jena. Właśnie na oczekiwanym załamaniu amerykańskiej waluty brytyjska grupa konsultingowa GFMS oparła swoją prognozę dalszego znaczącego wzrostu cen złota. Za półtora roku uncja tego kruszcu może kosztować nawet 850 USD. Deprecjacja amerykańskiej waluty ma być nieuniknionym rezultatem olbrzymich deficytów budżetowych i na rachunku obrotów bieżących Stanów Zjednoczonych. Do tego dochodzi groźba wysokiej inflacji spowodowanej drogą ropą naftową.

W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj o 3,73 USD, 0,7% i po południu płacono tam po 518,92 USD za uncję. Na rynku Comex kontrakty trzymiesięczne zdrożały o 80 centów do 518,60 USD. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 494,90 USD, a w Nowym Jorku 502,10 USD.