Mirosław Pietrewicz powiedział we wtorkowym wywiadzie dla Reutera, że główna stopa, znajdująca się obecnie na rekordowo niskim poziomie 4,5 procent, może zostać obniżona na grudniowym lub styczniowym posiedzeniu, ale pole manewru w ciągu następnych 12 miesięcy będzie ograniczone z racji globalnego trendu do zaostrzania polityki monetarnej.
"Biorąc pod uwagę niepewność dotyczącą wzrostu gospodarczego i inwestycji, to że mamy do czynienia z bardzo niską inflacją, że oczekiwania inflacyjne spadają, że nie grozi nam dynamiczny wzrost płac (...), to wydaje mi się, że jest jeszcze przestrzeń dla obniżki stóp procentowych bez obawy o przekroczenie celu inflacyjnego" - powiedział Pietrewicz. "Ale biorąc pod uwagę otoczenie zewnętrzne, kwestie związane z dysparytetem stóp procentowych w Unii Europejskiej i USA, oceniałbym tą przestrzeń na maksimum pół punktu procentowego" - dodał. W odpowiedzi na spowolnienie wzrostu gospodarczego i niską inflację, bank centralny obniżył w okresie między marcem a sierpniem stopy procentowe o 200 punktów bazowych. Od tego czasu jednak nie zmieniał stóp, czekając na wynik wrześniowych wyborów i kolejne dane ekonomiczne.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) pokazały, że tempo wzrostu polskiej gospodarki przyspieszyło do 3,7 procent licząc rok do roku w trzecim kwartale z 2,8 procent w drugim kwartale, skłaniając inwestorów do zmniejszenia oczekiwań w sprawie przyszłych obniżek stóp. Inwestycje wzrosły o 5,7 procent i zdaniem Pietrewicza tempo to było wciąż niższe od oczekiwań.
"Jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy, to pewne przyspieszenie ma miejsce, ale wcale nie oznacza to, że mamy do czynienia z trwałym wysokim wzrostem" - powiedział Pietrewicz. "Nie bałbym się osobiście pewnego ruchu na przełomie roku, czy to w grudniu czy styczniu. Ale na dzień dzisiejszy zbyt dużej liczby kroków w polityce monetarnej nie należy w przyszłym roku oczekiwać" - stwierdził.
"Ważnym elementem będzie utrzymanie właściwego dysparytetu między stopami procentowymi w najważniejszych regionach gospodarczych świata a Polską. Nie oznacza to jednak mechanicznego naśladowania tego co robi FED czy EBC" - dodał.