Dane sprzed miesiąca na temat cen produkcji przemysłowej oraz środowe informacje o cenach detalicznych można uznać za zaskakujące. Do marca tego roku spadek dynamiki rocznej cen produkcji przemysłowej był łatwo wytłumaczalny trwającym od maja 2004 załamaniem dynamiki złotowych cen surowców przemysłowych. Dynamika wyrażonej w złotych wartości indeksu CRB Raw Industrials, która na wiosnę 2004 sięgnęła +30%, rok później była już głęboko ujemna (-21%). Od tamtej pory jednak szybki spadek tempa aprecjacji złotego oraz utrzymanie się cen surowców na wysokich poziomach spowodowała wzrost rocznej dynamiki światowych cen nieprzetworzonych surowców przemysłowych (przeliczonych na PLN) do dodatnich wartości, począwszy od października. Chwilowo dynamika przekroczyła 9% na początku grudnia. W okresie minionych 6 lat takiemu przyspieszeniu dynamiki złotowych cen surowców odpowiadała z pewnym opóźnieniem jednoznaczna zmiana trendu na PPI. Tymczasem w październiku ceny produkcji okazały się niższe niż przed rokiem o 0,9%.
Podobne zdziwienie mogły wywołać dane o cenach detalicznych, szczególnie w kontekście wczorajszej informacji o listopadowym 6,9-proc. wzroście płac w sektorze przedsiębiorstw. Nominalnie jest to najwyższa dynamika płac od marca 2004, ale realnie - po uwzględnieniu niskiej inflacji - płace rosły szybciej po raz ostatni na początku 2000 roku. Zarówno 2000, jak i 2004 rok to z kolei daty dwóch ostatnich szczytów cykli inflacyjnych na poziomie CPI. Mało jest serii makroekonomicznych, które korelują równie ładnie jak dynamika płac i cen detalicznych, więc ostatnie rozjechanie się tych dwóch wielkości jest wysoce zaskakujące.
Ponieważ z jednej strony zachowanie złotowych cen surowców jak też oczekiwania przedsiębiorstw zdają się wyprzedzać o kilka miesięcy dynamikę PPI, a z drugiej zmiany dynamiki płac zwykle nieznacznie poprzedzają zmiany dynamiki CPI, to ostatnie dane GUS ciągle jeszcze można uznać za "abberację", nie rezygnując z oczekiwań wzrostu dynamiki cen w najbliższych miesiącach.