Reklama

Nowa fala bankructw w przyszłym roku

W tym roku, według prognoz firmy Euler Hermes Kreditversicherungs, nieznacznie spadnie liczba upadłości w Niemczech na tle regionu. Będzie ich jednak wciąż sporo - ok. 38,6 tys. Następny rok przyniesie odwrócenie sytuacji. Wzrośnie liczba plajt firm niemieckich, a spadnie w pozostałych, ważnych krajach Europy Zachodniej.

Publikacja: 19.12.2005 09:16

Choć specjaliści z firmy Euler Hermes Kreditversicherungs, która jest liderem na niemieckim rynku ubezpieczeń kredytu kupieckiego, przewidują spadek liczby plajt, ich prognozy trudno nazwać optymistycznymi. Po pierwsze bankructw ma być wprawdzie mniej niż w 2004 roku, ale tylko o 1,6%. Gdyby te przewidywania się sprawdziły, w Niemczech upadnie w tym roku łącznie 38,6 tys. przedsiębiorstw, a to wciąż bardzo dużo. Po drugie zaś przyszły rok, jak progozują analitycy z Euler Hermes Kreditversicherungs, przyniesie wzrost bankrutów dwa razy większy (3,6%) niż tegoroczny spadek. Oznacza to, że ich liczba przekroczy psychologiczną granicę 40 tys.

Analitycy przewidują, że całkowita suma nieściągalnych należności ujawnionych w Niemczech, w roku 2005, spadnie o 6,5% i wyniesie 25 mld euro. W 2006 roku kwota miałaby ponownie wzrosnąć, i to aż o 8%, do 27 mld euro. Byłby to poziom z roku 2004.

O tym, że skala bankructw jest u naszych zachodnich sąsiadów nadal bardzo wysoka świadczy, że na każde 10 tys. firm przypadnie 132 postępowań upadłościowych. W kolejnym roku ten wskaźnik ma wzrosnąć do 137 plajt na każde 10 tys. firm. Byłby to zatem 1,4-proc. wzrost. Tymczasem na początku lat siedemdziesiątych wynosił niezmiennie 0,2%.

- Trwający od dłuższego czasu wzrost relatywnej częstotliwości bankructw utrzymuje się - skomentował Gerd-Uwe Baden, dyrektor generalny Euler Hermes Kreditversicherungs. - Żeby temu zapobiec, przedsiębiorcy powinni naprawdę poważnie podejść do kwestii zarządzania należnościami.

Dalsza poprawa w produkcji

Reklama
Reklama

Przewidywania ekspertów mówią, że bankructw ubędzie we wszystkich głównych sektorach niemieckiej gospodarki, poza usługami. W tej branży można się spodziewać nieznacznego wzrostu - o 0,4% - postępowań upadłościowych.

Szczególnie optymistyczna wydaje się sytuacja w sektorze produkcyjnym, gdzie odnotowano spadek liczby plajt aż o 7,4%. Warto dodać, że to już kolejny rok, w którym ubywa producentów-bankrutów. Rok wcześniej ten spadek sięgnął 12,3%.

Na drugim miejscu plasuje się sektor budowlany, gdzie zbankrutować miałoby o 3,4% mniej firm niż w 2004 roku. Jednak pod względem relatywnej częstotliwości bankructw korporacyjnych, przemysł budowlany pozostaje branżą o najwyższym ryzyku upadłości. Przewidywana tu liczba bankructw to aż 262 na 10 tys. przedsiębiorstw. Pod tym względem produkcja zajmuje drugie miejsce: 132 upadłości na każde 10 tys. firm. W dziedzinie usług wskaźnik relatywnej częstotliwości upadłości oscyluje na poziomie 118. Najlepszy jest w handlu, gdzie kształtuje się w okolicy 112 plajt.

Kłopoty w nowych landach

Wskaźniki upadłości odzwierciedlają z jednej strony lekkie ożywienie gospodarki niemieckiej, z drugiej zaś - gorszą sytuację ekonomiczną landów dawnego NRD. Na przykład, w tym roku liczba upadłości w dawnych Niemczech Zachodnich, po raz pierwszy od wielu lat, spadnie o 2,4%, do 29,3 tys. Jednocześnie w nowych landach poziom bankructw najprawdopodobniej wzrośnie, i to w jeszcze większym stopniu - o 2,8%, do 7,5 tys. przypadków. Ze względu na bardzo dużą różnicę podmiotów gospodarczych w obu częściach Niemiec, łączny wskaźnik zmniejszy się.

Ogółem suma straconych należności w 2005 roku spadnie zarówno w Niemczech Wschodnich, jak i Zachodnich - prognozuje Euler Hermes Kreditversicherungs. Będzie to prowadzić do obniżenia wartości średniej straty z jednej upadłości.

Reklama
Reklama

Więcej plajt

w Europie Zachodniej

Niemcy na tle całej Europy Zachodniej wydają się w tym roku chlubnym wyjątkiem. W pozostałych państwach regionu liczba bankructw miałaby w tym roku wzrosnąć o 1,4%. Oznacza to, że łącznie upadłoby prawie 171,3 tys. podmiotów gospodarczych. W kolejnym roku Niemcy mają jednak odbiegać od reszty krajów Europy Zachodniej w drugą stronę - (3,6% Niemcy, region Europy Zachodniej bez Niemiec 0,7%). Z takiego zestawienia wynika, że w 2006 roku w zachodniej części naszego kontynentu prawdopodobnie będzie ogłoszonych ponad 172,4 tys. bankrucLepsze prognozy dla regionu (w porównaniu z Niemcami) to głównie skutek sytuacji gospodarczej w innych, ważnych państwach europejskich. Liczba upadłości we Francji, gdzie w przeszłości odnotowywano najwyższy wskaźnik, w przyszłym roku zatrzyma się na poziomie około 51 tys. Jednak w bieżącym roku przewidywania są niepokojące - ponad 5-proc. wzrost liczby plajt. Euler Hermes prognozuje, że z kolei w Wielkiej Brytanii upadłość ogłosi w tym roku ok. 22,4 tys. firm (o 3,0% więcej niż rok wcześniej), w przyszłym - 23 tys. (wzrost o 2,7%). Najgorzej w bieżącym roku wygląda sytuacja w Austrii. Wzrost liczby upadłości austriackich przedsiębiorstw ma sięgnąć aż 14% (7,2 tys. postępowań). W 2006 roku poziom obniży się jednak o 9,7%. Równie negatywnie rysuje się sytuacja we Włoszech, gdzie w tym roku przybędzie 5,6% bankructwo (11,7 tys.), a w następnym roku kolejne 5,1% (12,3 tys.).

Jeszcze 1,5 roku temu sytuacja gospodarcza w Niemczech nieco się ożywiła. Było to o tyle istotne, że od początku tej dekady u naszych zachodnich sąsiadów panowała ekonomiczna stagnacja. Ożywienie jednak okazało się krótkotrwałe. Stan gospodarki przełożył się też na liczbę plajt. Wprawdzie w 2004 roku w Niemczech upadło o 3% mniej firm niż rok wcześniej, ale łączna liczba bankructw była wyższa, niż oczekiwano - ponad 39,2 tys. Większość tych upadłości dotyczyła mniejszych podmiotów gospodarczych: liczba bankructw małych i średnich przedsiębiorstw oraz osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą wzrosła o 8,4%, a liczba upadłości spółek osobowych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością była niższa o 5,6%. W sumie pierwsze stanowiły 42% wszystkich plajt, drugie - 58%.

Mimo kryzysu w budownictwie, liczba upadłości w tym sektorze, już drugi rok z rzędu spadła (o 1,2%). Również sektor handlowy odnotował 1-proc. spadek liczby upadłości. Natomiast najgorzej jest w sektorze usługowym. Tu po trudnym 2003 r. liczba bankructw ponownie wzrosła (teraz o 3,1%). Aż 46% wszystkich niemieckich upadłości dotyczyło właśnie usługodawców. Za usługami uplasowały się: budownictwo (22%), handel (20%) oraz wytwórczość (10%).

Tegoroczny wzrost gospodarczy w Niemczech ma być umiarkowany i dlatego też umiarkowane są przewidywania dotyczące liczby upadłości. Euler Hermes uważa, że w latach 2005 i 2006 ryzyko niewypłacalności będzie nadal na wysokim poziomie. Zagrożenie będzie tym większe, że w tym roku wzrosła liczba nowo powstałych niemieckich przedsiębiorstw. Według prognozy, w 2005 r. upadnie ok. 39,6 tys. firm, a rok później liczba bankructw za naszą zachodnią granicą osiąganie rekordowy poziom 40 tys.

Reklama
Reklama

Polacy plajtują coraz rzadziej

Dotychczasowe tendencje na rynku pozwalają przypuszczać, że w najbliższych latach niewypłacalność będzie ogłaszać coraz mniej polskich firm - twierdzą analitycy firmy Euler Hermes. Już w pierwszej połowie tego roku bankructwo ogłosiło o 40% mniej przedsiębiorstw niż rok wcześniej.

Warto dodać, że nasz kraj pozytywnie wyróżnia się pod tym względem na tle innych państw Unii Europejskiej. W czasie gdy na Zachodzie naszego kontynentu bankructw od lat systematycznie przybywa, ostatnio tendencja jest u nas dokładnie odwrotna.

W pierwszym półroczu br. upadłość ogłosiło dokładnie 400 firm. Rok wcześniej zbankrutowało łącznie prawie 640 przedsiębiorstw i był to polski rekord.

Na początku tego roku analitycy Euler Hermes przewidywali, że w całym 2005 roku niewypłacalność ogłosi ok. 980 polskich przedsiębiorstw. Gdyby ta prognoza się sprawdziła - a przekonamy się o tym już niedługo - liczba plajt w Polsce po raz pierwszy od 1998 roku spadnie poniżej psychologicznej granicy 1000.

Reklama
Reklama

Jeżeli zaś wzrost PKB - za sprawą popytu wewnętrznego - utrzymał się na poziomie zbliżonym do 3,5%, liczba upadłości w Polsce może spaść nawet poniżej 900. Oznaczałoby to z kolei spadek o prawie 12% w stosunku do wyniku z 2004 roku. Przypomnijmy, że rok temu liczba upadłości w naszym kraju wyniosła 1025,a w 2003 roku - aż 1788.

Wśród województw najbardziej zagrożonych upadłościami, specjaliści z Euler Hermes wymieniają: mazowieckie, dolnośląskie oraz wielkopolskie. To naturalne, bo w tych regionach zarejestrowanych jest najwięcej firm. Najmniej bankructw odnotowuje się na Warmii i Mazurach oraz na ziemi lubuskiej i Opolszczyźnie.

Badania firmy Euler Hermes wskazują też na to, że najbardziej zagrożone upadłością są firmy z segmentu wytwórczego. Co trzecia plajta ogłoszona w pierwszej połowie roku w naszym kraju dotyczyła właśnie producentów. Najmniejsze powody do obaw o bankructwo mają handlowcy.

8% - taka jest skuteczność windykacji

przeterminowanych należności, które mają ponad dwa lata

Reklama
Reklama

Anna Tłuściak

wiceprezes ds. windykacji w firmie Euler Hermes

W wielu przypadkach nieregulowanie należności na czas

nie jest rozmyślne, ale wynika z problemów, jakie nieoczekiwanie spotkały firmę dłużnika

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama