Więcej plajt
w Europie Zachodniej
Niemcy na tle całej Europy Zachodniej wydają się w tym roku chlubnym wyjątkiem. W pozostałych państwach regionu liczba bankructw miałaby w tym roku wzrosnąć o 1,4%. Oznacza to, że łącznie upadłoby prawie 171,3 tys. podmiotów gospodarczych. W kolejnym roku Niemcy mają jednak odbiegać od reszty krajów Europy Zachodniej w drugą stronę - (3,6% Niemcy, region Europy Zachodniej bez Niemiec 0,7%). Z takiego zestawienia wynika, że w 2006 roku w zachodniej części naszego kontynentu prawdopodobnie będzie ogłoszonych ponad 172,4 tys. bankrucLepsze prognozy dla regionu (w porównaniu z Niemcami) to głównie skutek sytuacji gospodarczej w innych, ważnych państwach europejskich. Liczba upadłości we Francji, gdzie w przeszłości odnotowywano najwyższy wskaźnik, w przyszłym roku zatrzyma się na poziomie około 51 tys. Jednak w bieżącym roku przewidywania są niepokojące - ponad 5-proc. wzrost liczby plajt. Euler Hermes prognozuje, że z kolei w Wielkiej Brytanii upadłość ogłosi w tym roku ok. 22,4 tys. firm (o 3,0% więcej niż rok wcześniej), w przyszłym - 23 tys. (wzrost o 2,7%). Najgorzej w bieżącym roku wygląda sytuacja w Austrii. Wzrost liczby upadłości austriackich przedsiębiorstw ma sięgnąć aż 14% (7,2 tys. postępowań). W 2006 roku poziom obniży się jednak o 9,7%. Równie negatywnie rysuje się sytuacja we Włoszech, gdzie w tym roku przybędzie 5,6% bankructwo (11,7 tys.), a w następnym roku kolejne 5,1% (12,3 tys.).
Jeszcze 1,5 roku temu sytuacja gospodarcza w Niemczech nieco się ożywiła. Było to o tyle istotne, że od początku tej dekady u naszych zachodnich sąsiadów panowała ekonomiczna stagnacja. Ożywienie jednak okazało się krótkotrwałe. Stan gospodarki przełożył się też na liczbę plajt. Wprawdzie w 2004 roku w Niemczech upadło o 3% mniej firm niż rok wcześniej, ale łączna liczba bankructw była wyższa, niż oczekiwano - ponad 39,2 tys. Większość tych upadłości dotyczyła mniejszych podmiotów gospodarczych: liczba bankructw małych i średnich przedsiębiorstw oraz osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą wzrosła o 8,4%, a liczba upadłości spółek osobowych i spółek z ograniczoną odpowiedzialnością była niższa o 5,6%. W sumie pierwsze stanowiły 42% wszystkich plajt, drugie - 58%.
Mimo kryzysu w budownictwie, liczba upadłości w tym sektorze, już drugi rok z rzędu spadła (o 1,2%). Również sektor handlowy odnotował 1-proc. spadek liczby upadłości. Natomiast najgorzej jest w sektorze usługowym. Tu po trudnym 2003 r. liczba bankructw ponownie wzrosła (teraz o 3,1%). Aż 46% wszystkich niemieckich upadłości dotyczyło właśnie usługodawców. Za usługami uplasowały się: budownictwo (22%), handel (20%) oraz wytwórczość (10%).
Tegoroczny wzrost gospodarczy w Niemczech ma być umiarkowany i dlatego też umiarkowane są przewidywania dotyczące liczby upadłości. Euler Hermes uważa, że w latach 2005 i 2006 ryzyko niewypłacalności będzie nadal na wysokim poziomie. Zagrożenie będzie tym większe, że w tym roku wzrosła liczba nowo powstałych niemieckich przedsiębiorstw. Według prognozy, w 2005 r. upadnie ok. 39,6 tys. firm, a rok później liczba bankructw za naszą zachodnią granicą osiąganie rekordowy poziom 40 tys.