Reklama

W sukurs gminom

Gminy, podobnie jak firmy, mają wielu dłużników. W odróżnieniu jednak od podmiotów gospodarczych możliwości ściągania należności, jakimi dysponują samorządy, są ograniczone. Ten stan rzeczy może się niedługo zmienić.

Publikacja: 19.12.2005 09:18

Gminy, choć prowadzą często rozległą działalność gospodarczą, w myśl polskiego prawa nie mają statusu przedsiębiorcy. W efekcie możliwości ścigania przez nie dłużników, których nie brakuje, są ograniczone. Zmienić ten stan rzeczy może tylko nowelizacja prawa, bo to ono jest przeszkodą. Posłowie z Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej uważają, że to dobry pomysł. Za zmianą ustawy "O udostępnianiu informacji gospodarczych" opowiada się też Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Bezradny burmistrz Wronek

Pod koniec sierpnia głośna stała się uchwała Rady Miasta we Wronkach, która zażądała w specjalnej uchwale, aby burmistrz ujawnił dane przedsiębiorców i konsumentów, którzy zalegają z płaceniem gminnych podatków. Kwota długu wynosiła prawie 1,2 mln zł, co - jak na 25-milionowy budżet gminy - nie jest pozycją małą. Burmistrz uchwały nie wykonał, bo nie pozwalało mu na to prawo. To prezent dla dłużników, zwłaszcza przedsiębiorców. Ich potencjalni kontrahenci, nie wiedząc, że mają oni skłonność do niepłacenia rachunków (np. samorządom terytorialnym), mogą znaleźć się w podobnej sytuacji, jak gmina Wronki.

Zjawisko nieregulowania zobowiązań wobec samorządów dotyczy wielu innych gmin. Na przykład w Opolu długi przedsiębiorców wobec miasta tylko z ostatnich 2 lat przekroczyły 16 mln złotych. Około 16 mln zł firmy są również winne miastu Łódź. Przedsiębiorcy nie płacili za sprzedaż lokali, budynków oraz prawo własności, dzierżawę i wieczyste użytkowanie gruntów. Zaległości z tytułu niezapłaconych podatków są ponad 11-krotnie wyższe i z odsetkami przekroczyły już 182 mln zł.

Dziesiątki milionów zaległości

Reklama
Reklama

Inną, jeszcze dolegliwszą dla samorządowych budżetów, grupą dłużników są najemcy gminnych lokali użytkowych oraz lokatorzy mieszkań komunalnych. W Poznaniu zaległości czynszowe w mieszkaniach komunalnych wynoszą 30 mln zł. W dwa razy mniejszym Szczecinie - aż 50 mln zł. To dług przypisany do połowy z 22 tys. mieszkań komunalnych w zasobach miasta. Podobny procent lokatorów zalega z opłatami we Wrocławiu. Tyle że tam do miasta należy 53 tys. mieszkań, więc dług sięga prawie 100 mln zł. W Gdańsku zaległości lokatorów przekroczyły 77 mln zł (z odsetkami ponad 113 mln zł). W Łodzi niezapłacone czynsze za mieszkania i lokale użytkowe to prawie 192 mln zł. Z racji swej wielkości największe kłopoty z niepłacącymi lokatorami mieszkań komunalnych ma Warszawa: w stolicy z czynszem zalega ok. 11 tys. lokatorów (czyli co dziesiąty) na kwotę 162 mln zł. Zarządcy gminnych budynków mają niewielkie możliwości dyscyplinowania dłużników. Po ubiegłorocznej nowelizacji prawo lokalowe nie pozwala już na eksmisję na bruk, a mieszkań zastępczych dla eksmitowanych brakuje. Tymczasem ok. 70% dłużników to ludzie, których stać na opłacanie czynszu, a nie robią tego z wyrachowania.

Władze gmin, powiatów nie mogą przekazywać danych swoich dłużników do Krajowego Rejestru Długów, co mogłoby ich skłonić do uregulowania zaległości. Powód? Nie mają statusu przedsiębiorcy, a tylko przedsiębiorcy mogą to robić.

Potrzebne zmiany w prawie

- To nieporozumienie - uważa poseł Waldy Dzikowski z Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. - Gminy prowadzą przecież szeroką działalność gospodarczą i powinny mieć takie same uprawnienia jak firmy. To faktycznie powód do zastanowienia się, czy nie należałoby zmienić przepisów - dodaje dzisiejszy parlamentarzysta PO, niedawno wójt Tarnowa Podgórnego, jednej z najbogatszych gmin w Polsce.

Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, w lutym zwróciła się do komisji STiPR z sugestią zmiany ustawy "O udostępnianiu informacji gospodarczych" tak, aby gminy mogły przekazywać biurom informacji gospodarczych dane zadłużonych lokatorów. Zwłaszcza że prawo takie mają już spółdzielnie mieszkaniowe. Mamy więc do czynienia z nierównym traktowaniem podmiotów.- Nie pamiętam takiego wystąpienia. Ale uwaga jest słuszna, należałoby do tej sprawy wrócić - zadeklarował Witold Gintowt-Dziewałtowski, poseł SLD, wiceprzewodniczący komisji w poprzedniej kadencji.

Sprawą zainteresował się też poseł Dawid Jackiewicz z PiS, wiceprzewodniczący komisji w obecnej kadencji, były wiceprezydent Wrocławia.

Reklama
Reklama

Potrzebę zmian w ustawie "O udostępnianiu informacji gospodarczych" widzi też współtwórca jej projektu, radca prawny w kancelarii Wierzbowski Eversheds. Jak podkreśla, muszą to być zmiany przemyślane. - W trakcie prac nad tą ustawą byłem zwolennikiem wprowadzenia zapisu o możliwości przekazywania do biur informacji gospodarczych danych o niezapłaconych zobowiązaniach publiczno-prawnych - przypomina mecenas. Jego zdaniem, taki zapis ostatecznie się w niej nie znalazł, bo gminy i cała administracja publiczna są w różnym stopniu zinformatyzowane. - Nie powinno być tak, że władza publiczna traktuje obywateli w nierówny sposób ze względu na różny stopień informatyzacji administracji w regionach. Zmiany są potrzebne, ale poczekałbym z tym jeszcze trochę, bo na razie tylko Krajowy Rejestr Długów rozwinął w pełni działalność. Pozostałe biura dopiero zaczynają i trzeba poczekać na ich doświadczenia - uważa Arwid Mednis.

Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów, uważa, że ustawa "O udostępnianiu informacji gospodarczych" choć generalnie się sprawdziła, bo jest skutecznym narzędziem w walce z nieuczciwymi dłużnikami, to jednak wymaga modyfikacji. Jedną z postulowanych zmian jest umożliwienie korzystania z niej w pełnym zakresie władzom gmin, powiatów i województw. W tej chwili mogą to robić tylko spółki prawa handlowego, które są własnością gminy, ale już nie ich zakłady budżetowe. Te, podobnie jak same gminy, mogą tylko sprawdzać, czy potencjalny kontrahent nie jest już czyimś dłużnikiem. Upubliczniać danych dłużnika już im nie wolno.

- Zaprosiliśmy do konsultacji wszystkie związki grupujące samorządy lokalne - mówi prezes Adam Łącki. - Z kontaktów z samorządami wiemy, że są one zainteresowane możliwością korzystania ze skutecznych narzędzi windykacyjnych. Wynika to również z treści wystąpienia minister Ewy Kuleszy. Dlatego będziemy się starali przekonać posłów do nowelizacji ustawy - zapowiada prezes KRD.

1000 - przeciętnie tyle dni potrzeba w Polsce na odzyskanie zaległych zobowiązań

finansowych

Piotr Krupa

Reklama
Reklama

prezes firmy Kruk

Ewentualne próby podważania legalności przez GIODO lub organy ochrony

konsumenta przekazywania danych osobowych dłużnika przy cesji wierzytelności

już raczej się nie powiodą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama