Ankietowani przez PARKIET ekonomiści spodziewali się wzrostu produkcji średnio o 7,3%, czyli na poziomie zbliżonym do października. Najbardziej pesymistyczna prognoza, Banku Ochrony Środowiska, wskazywała na wzrost tylko o 3,6%. Największymi optymistami byli analitycy z BZ WBK (8,5%).
- Sytuacja w przemyśle jest bardzo dobra. Widać to już od kilku miesięcy - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Daleko nam, co prawda, do wyników z ubiegłorocznego boomu akcesyjnego, gdy produkcja rosła w tempie przekraczającym 20%, ale sytuacja diametralnie zmieniła się w stosunku do marca-kwietnia tego roku, gdy mieliśmy spadki.
Ekonomiści zwracają uwagę, że dobre wyniki przemysłu to wciąż efekt silnego eksportu, który rozwija się, mimo umocnienia złotego. W listopadzie w największym stopniu wzrosła produkcja maszyn i urządzeń, wyrobów gumowych oraz surowców.
- Inne dane, np. o sprzedaży detalicznej, wskazują jednak, że stopniowo odbudowuje się też popyt krajowy - mówi P. Bielski. Dynamika sprzedaży w listopadzie nie jest jeszcze znana, ale w październiku mieliśmy nadspodziewanie silny wzrost o 7,5%. Na dodatek stopniowo rośnie zatrudnienie w przedsiębiorstwach, a w ostatnich dwóch miesiącach mieliśmy bardzo silny wzrost wynagrodzeń w tym sektorze. Co prawda był w dużej mierze spowodowany wypłatą jednorazowych premii, ale nawet po wyeliminowaniu tego czynnika można przyjąć, że dynamika płac rośnie. Pogorszeniu uległa jednak w ostatnich miesiącach sytuacja w budownictwie. Dwucyfrowe tempo wzrostu w miesiącach letnich, w listopadzie zmniejszyło się do 5,9%.
Urban Górski, ekonomista banku Millennium, zwraca uwagę, że ożywienie w gospodarce następuje bez wzrostu inflacji. GUS podał, że w listopadzie ceny producentów były o 0,4% mniejsze niż przed rokiem. Wcześniej poinformował również, że inflacja w październiku wyniosła 1%.