Na rynku wpłat gotówkowych dominuje Poczta Polska, która ma 53,7-proc. udział w tym segmencie. 36% płatności jest dokonywanych w oddziałach bankowych. Dane od pośredników rozliczeniowych NBP zebrał po raz pierwszy. Dotyczą pierwszej połowy br. Możliwość pozyskiwania informacji od pośredników dało bankowi centralnemu ubiegłoroczne rozporządzenie Ministerstwa Finansów. Pośrednicy nie są nadzorowani przez NBP, a jedynie przekazują informacje na jego żądanie. Bank centralny poprosił o to blisko sto firm działających na rynku płatności masowych.

Według NBP, średnia miesięczna liczba płatności masowych wynosiła w I półroczu 53 miliony. Udział płatności gotówkowych oszacowano na 70%. Miesięcznie przez pośredników rozliczeniowych realizuje się ok. trzech milionów płatności.

Udział pośredników w płatnościach jest stosunkowo niewielki. Ale wielkość sieci, jaką dysponują takie firmy, jest porównywalna z liczbą placówek bankowych i pocztowych. Pośrednicy przyjmowali zlecenia płatnicze w 7,25 tys. punktów. Według stanu na koniec I kw., banki komercyjne dysponowały 8,35 tys. placówek. Taką samą liczbę placówek, w których możliwe było opłacanie rachunków, miała poczta.

Firmy przyjmujące zlecenia płatnicze funkcjonują np. w Wielkiej Brytanii i Włoszech. Ale już w Niemczech i Austrii na ich zaistnienie nie pozwalają przepisy - płatności można dokonywać wyłącznie w bankach. - W tej chwili Komisja Europejska przygotowuje projekt dyrektywy o usługach płatniczych. Niektóre z przepisów będą dotyczyły podmiotów, takich jak pośrednicy rozliczeniowi. Prawdopodobnie wtedy dojdzie do uregulowania statusu tego typu firm. Myślę, że wcześniej nie ma takiej potrzeby. Ryzyko, jakie wiąże się z istnieniem takich agencji, to potencjalne straty osób indywidualnych - zazwyczaj w wysokości jednego, dwóch opłacanych w ten sposób rachunków - jeśli firma nie przekaże płatności. Nie ma natomiast ryzyka dla całego systemu płatniczego - twierdzi Adam Tochmański, dyrektor Departamentu Systemu Płatniczego w NBP.