Przedświąteczny tydzień rozpoczął się na największych światowych giełdach w mieszanych nastrojach. W Europie i USA drożały akcje czołowych spółek farmaceutycznych, natomiast taniały papiery firm naftowych. W tym drugim przypadku przyczyną był spadek cen ropy naftowej poniżej bariery 57 USD za baryłkę na londyńskiej giełdzie. W piątek w Nowym Jorku baryłka staniała najbardziej od 23 sierpnia i uczestnicy tego rynku spodziewają się dalszego tanienia ropy.

Notowaniom koncernów farmaceutycznych pomogło natomiast orzeczenie amerykańskiego sądu, który utrzymał w mocy patenty chroniące wyroby Pfizera. W firmach europejskich zwiększyło to nadzieje na wygranie podobnych spraw wytaczanych im przez potencjalnych producentów leków zastępczych. Akcje firmy AstraZeneca zwyżkowały o 2,9%, a papiery Sanofi-Aventis zyskały aż 3,6%.

Za oceanem akcje najżywotniej zainteresowanego tym wyrokiem, Pfizera, zdrożały aż o 12%, najbardziej od ponad 20 lat. Wyrok sądu oznacza bowiem, że do 2011 r. nie będzie miał konkurencji produkowany przed niego środek na obniżenie cholesterolu Lipitor, najlepiej na całym świecie sprzedający się lek na recepty. W ub.r. ze sprzedaży tego medykamentu Pfizer pozyskał 11 mld USD, około jednej piątej ogółu przychodów. Po kilka procent zyskały też wczoraj akcje innych amerykańskich koncernów farmaceutycznych.

Prezes Pfizera Hank McKinnell zapowiedział dalsze wielomilionowe inwestycje mające na celu stałe ulepszanie Lipitoru. Jeden z doradców amerykańskiego koncernu dodał, że różnica między jego firmą i innymi czołowymi producentami leków a producentami generyków polega na tym, że te pierwsze zatrudniają naukowców i płacą im krocie za wynalazki, a te drugie zatrudniają jedynie prawników gotowych poświęcić życie za ominięcie patentów. Euforia branży farmaceutycznej nie udzieliła się innym sektorom i w rezultacie DAX spadł o 0,07%, CAC-40 o 0,20%, a jedynie FTSE wzrósł o 0,15%.

W Stanach Zjednoczonych Dow Jones do godz. 22.00 naszego czasu stracił 0,36%, a Nasdaq Composite spadał o 1,32%.