Czegóż można było oczekiwać po sesji poprzedzającej bożonarodzeniowe święta? Oczywiście, niczego. Z góry wiadomo było, że znaczna liczba graczy nie będzie tego dnia aktywna i faktycznie tak się stało. Obrót mówi sam za siebie.
Na szczęście sesja nie była jedynie nudnym ruchem w bok, choć rozpiętość wahań cen kontraktów nie rzuca na kolana. Interesującym elementem były zmiany wartości indeksu, a właściwie zmiany cen papierów indeks ten tworzących. Tu ruchu było więcej. Na tyle, że już przed południem indeks zanotował nawet rekordową wartość. W końcówce dołączyły do niego kontrakty. Zapewne ucieszyło to część inwestorów, choć faktycznie to wydarzenie nie było znowu aż takie ważne. Trzeba bowiem pamiętać, że przy tak niskiej aktywności z rynkiem można było zrobić wszystko. Tym bardziej w okresie poprzedzającym zakończenie roku wzrosty cen przychodzą znacznie łatwiej.
Gdy popatrzymy na przebieg przedświątecznej sesji przez pryzmat analizy technicznej, to wnioski będą takie same jak te z dnia wcześniejszego. Fakt nowych rekordów nie ma tu wielkiego znaczenia. Jedynie potwierdza słuszność znanych już tez. Cały czas mamy trend wzrostowy i na razie nie ma żadnych sygnałów jego ewentualnej zmiany. Cały czas oddalamy się od poziomów, które potencjalnie mogłyby być podstawą do zmiany nastawiania. Czy trzeba czegoś jeszcze?
Nie popadajmy jednak w euforię. Rekordy cieszą, ale to jedynie miły choinkowy prezent dla posiadaczy długich pozycji. O tym, co faktycznie wydarzy się na rynku, decyduje duży kapitał, a tego w piątek nie było. Tym samym z radością warto poczekać do chwili, gdy wysokie poziomy cen zostaną potwierdzone przez równie wysoką aktywność graczy na rynku. Pozostaje życzyć sobie miłych świąt i choć na chwilę zapomnieć o tym, co opisane wyżej.