Święta, wbrew opiniom niektórych pisarzy, którzy chcieliby je "ominąć", czy buntowników bez powodu i wolnomyślicieli spędzających Wigilię w kurortach, to cudowny okres. W sensie rzecz jasna nie tylko dosłownym. Bo to czas, kiedy się "cuda ogłaszają", manifestując rzeczywistość metafizyczną. Patrząc z tej - świątecznej - perspektywy na rynek kapitałowy, łatwo można zauważyć, że giełda dobrze się wpisuje w pasterski chór, obiecujący niezwykłe, cudowne rzeczy. Przecież dla nas - inwestorów, finansistów, spekulantów, biznesmenów, bankowców, menedżerów, maklerów i całej kapitalistycznej braci - nie ma nic cudowniejszego niż zarabianie pieniędzy, zbieranie siana - niekoniecznie pod obrus - i koszenia kasy. Jak mówił Fred Flinstone do Barniego, który akurat podjął pracę u komornika i przyszedł zabrać przyjacielowi telewizor: na nic nie zważaj, na nic się nie oglądaj. Szmal jest twoim przyjacielem, a ty jesteś żołnierzem w służbie biznesu. I - pamiętaj - musisz słuchać swojego generała. Jasna sprawa, Fred zmienił zdanie, kiedy się zorientował, że Barnie zabiera jego (!) telewizor. Ale nauka nie idzie w las, teoria zawsze pozostaje teorią, a jej moc oddziaływania na - zwłaszcza na młode - umysły jest przecież powszechnie z historii znana... Tymczasem taką, bynajmniej nie "jaskiniową", lekcję odbierają już amerykańskie niemowlaki. I dlatego Stany mają to, co mają.
Ale i my nie mamy źle. No bo popatrzmy: indeksy biją rekordy, czyli inwestorzy mają powody do świętowania. I prezesi też nie narzekają, chyba że z powodu konieczności ujawniania zarobków. Od pomniejszych cudów aż się roi. Czy nie przypomina cudownego rozmnożenia chleba to, co się dzieje z notowaniami dajmy na to Alchemii bądź Skotanu. Pierwszej spółki praktycznie nie było, drugiej prawie nie ma. Ale ta pierwsza objawiła się znowu - jak gwiazda Betlejemska - i to prawie od razu z kapitalizacją 1,5 mld zł. Plus aspiracjami do WIG20. Druga chce iść tym śladem. Wiadomo, kto jest cudotwórcą. Nie pierwszy raz wystąpił na parkiecie w tej roli.
Ale niezwykłe wrażenie robią też kariery innych giełdowych firm. Wskrzeszenie Łazarza mogłoby się stać metaforą Próchnika i - w mniejszym stopniu, ale nie tak znowu bardzo - Bytomia. Przy czym w pierwszym przypadku cieszyć się mogą nie tylko pracownicy i wierzyciele, ale i akcjonariusze. Ile oni mieli okazji do godziwego zarobku, bez troski o należytą płynność, podaż i popyt... Tu sprawca przemiany papierów śmieciowych (lepiej brzmi chyba: groszowych) w wycenie powyżej 1 zł jest dobrze znany. I on - a właściwie ona - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia bieg giełdowych rzeczy, czyli sprawia cud. Wiedzą coś o tym właściciele Ganta.
Duże firmy mniej są podatne na zjawiska paranormalne. Bo jaką trzeba by mieć różdżkę (rózgę), by ruszyć z posad Telekomunikację czy Orlen. Ale i tu się dzieją rzeczy niezwykłe. Wszak indeks błękitnych "czipsów" też bije rekord za rekordem, o MIDWIG-u to już nawet nie wspominając. Czy KGHM nie dokonuje rzeczy niepojętych? Gdzie są te śmieszne szacunki 2,5 tys. USD za tonę miedzi? Gdzie ci mędrcy ze Wschodu, co uważali, że firma mieć będzie straty, bo za chwilę koszty produkcji przekroczą przychody ze sprzedaży? A ropa? I słynne marże rafineryjne Orlenu i Lotosu? Na pozór - ale tylko na pozór - to niedorzeczność, że jak surowiec drożeje, to jego przetwórca ma się lepiej niż miał. Bo mu - za przeproszeniem - marże rosną. Ale tak to działa - wiedzą o tym specjaliści. A niespecjaliści widzą przecież słupki z wynikami i wykres notowań. Więc akcjonariusze mogą mówić o przemianie ropy w złoto (w złote), co jest dla współczesnych jeszcze przyjemniejsze niż zamiana wody w wino. Inne czasy, inne obyczaje.Ale nie trzymajmy się uparcie giełdy. W szerszym wymiarze rzeczy nabierają równie transcendentalnego charakteru. Miłościwie nam odchodzący Aleksander Łaskawy czyni cuda odpuszczania grzechów. Jarosław Zdobywca nawraca zbłąkane owieczki, które tylko czasem - w geście Samoobrony - utyskują na niego. A Kazimierz Spokojny opowiada o Polsce murowanej, w którą zmieni kurne chałupy, a zwłaszcza polne drogi. Do czego cud jest, jak wiadomo, nieodzowny. Jednak gdzie jak gdzie, ale na giełdzie widać dobrze, że cuda się zdarzają. Trzeba w nie tylko mocno wierzyć. Czego i sobie, i Państwu życzę.