Debiut o wartości 1,1 mld funtów (1,6 mld USD) firmy zajmującej się badaniami w zakresie zaawansowanych technologii budzi na Wyspach wiele emocji. Miało do niego dojść już wcześniej, lecz władze ociągały się z decyzją. Wczoraj "Financial Times" podał, że Ministerstwo Skarbu wydało zgodę, choć jeszcze nie jest ona oficjalna.
Kontrowersje budzi przede wszystkim fakt, że na sprzedaży papierów spółki sporo zarobi amerykańska firma inwestycyjna Carlyle Group i szefowie Qinetiqa, wśród nich sir John Chisholm, dawny urzędnik administracji. Carlyle objęła 31% akcji Qinetiqa za 42,4 mln funtów w 2002 r., gdy spółkę częściowo sprywatyzowano. Teraz ten sam pakiet może być wart osiem razy więcej. Resort obrony kontroluje 56% akcji spółki.
"FT"