Rok wcześniej zarządzający funduszami hedgingowymi zarobili dla swoich udziałowców 9%, a w 2003 r. średnia tej branży dla całego świata wyniosła 19,6% - informuje chicagowska firma Hedge Fund Research. Fundusze udanie finiszowały, bo po pierwszym półroczu ich średni zysk wynosił zaledwie 1,9%. Później wyniki znacząco poprawiły się dzięki wzrostowi kursów akcji w II półroczu. Indeks Standard & Poor's zwyżkował w tym okresie prawie o 6% włącznie z dywidendami.
Fundusze hedgingowe są przeznaczone dla instytucji i bogatych inwestorów. Zazwyczaj wymagają inwestycji na poziomie co najmniej 1 mln USD, ale za to starają się zarabiać pieniądze bez względu na to, czy kursy akcji na giełdach spadają czy rosną. Wprawdzie w ubiegłym roku ich średni wynik okazał się lepszy od dokonań indeksu S&P 500, który zyskał zaledwie 3%, ale w obecnej dekadzie branża ta radzi sobie o wiele gorzej niż w poprzedniej. Od 2000 r. średni roczny wzrost funduszy hedgingowych wynosi 7,5%, podczas gdy w latach 1990-1999 sięgał 16%.
Koniunktura pogorszyła się w okresie ponad dwukrotnego wzrostu wartości aktywów powierzonych funduszom hedgingowym. Od 2000 r. zwiększyła się do ponad 1,1 bln USD. Gorsze wyniki zniechęciły niektórych inwestorów i zaczęli wycofywać pieniądze od najsłabiej radzących sobie zarządzających.
W minionym tygodniu, po 8-proc. stracie, dwa fundusze zamknęła amerykańska firma River Capital Management, która zebrała od inwestorów 750 mln USD. Nie ma jeszcze danych za cały ub.r., ale w trzech kwartałach zamknięto na świecie 484 fundusze hedgingowe, czyli 5,7% wszystkich. To największy odsetek od 1996 r., kiedy chicagowska firma zaczęła kompletować odpowiednie dane. Poprzedni rekord pochodził z 2002 r. Zlikwidowano wtedy 297 funduszy hedgingowych, 5,5% ówcześnie działających.
Na ten rok inwestorzy zapowiadają zwiększenie wpływów do akcyjnych funduszy hedgingowych i tzw. funduszy makro, które kupują i sprzedają akcje, obligacje, waluty i surowce. W 2005 r. dały one średnio 6% zwrotu.