Straty, które WIG20 poniósł w poniedziałek i wtorek, wczoraj udało się odrobić prawie w całości. Niemniej z formalnego punktu widzenia korekta nie została zakończona. Maksima w bieżącym trendzie zanotowały firmy z drugiego szeregu (TVN, Lotos) lub takie, które radzą sobie w hossie słabiej (PKO BP, Agora).

O tym o czy dziś doczekamy się nowych maksimów w dużej części zadecyduje zachowanie indeksów rynków wschodzących, działających w amerykańskiej strefie czasowej. Początek sesji pokazał, że na przykład osiągnięcie rekordowych poziomów skłania inwestorów do realizacji zysków na rynku w Meksyku, natomiast brazylijska Bovespa bez zawahania zmierzała po kolejne historyczne maksimum.

Przy obecnej zmienności rynku prognozowanie zmian notowań w krótkim terminie przypomina loterię. Nie zdziwiłbym się wcale, jeśli formacja podwójnego szczytu, która może powstać na wykresie WIG20, w razie zamknięcia poniżej 2797 pkt zostanie zrealizowana w czasie jednej sesji. W nieco dłuższej perspektywie nie ma sygnałów zmiany trendu, oczekuję więc, że niebawem padną kolejne rekordy. Tempo zwyżki określają w tym momencie dwie linie: przyspieszona na 2720 pkt i właściwa na 2550 pkt. Przy wybiciu dołem z podwójnego szczytu można oczekiwać testu pierwszego ze wspomnianych wsparć.

Nie jestem zwolennikiem posługiwania się krótkoterminowymi wskaźnikami, ale wykres RSI (14) uznaję za interesujący. Powstała na nim formacja rozszerzającego się trójkąta, której dolne ograniczenie przebiega na 57 pkt. Oś trójkąta znajduje się na poziomie 70 pkt, więc na granicy wykupienia rynku. Wybicie z niej będzie silnym, krótkoterminowym sygnałem sprzedaży. Na przełomie września i października na wykresie wskaźnika powstała głowa z ramionami. Wybicie z niej dołem było ostrzeżeniem przed największą korektą na rynku w drugiej połowie zeszłego roku. Można zatem postawić tezę, że wybicie dołem z formacji będzie poprzedzało test właściwej linii trendu na wykresie WIG20. Znajduje się ona 10% poniżej wczorajszego zamknięcia.