Patrząc na WIG20 środowa sesja jest bardzo podobna do poniedziałkowej, choć wystąpiła na zupełnie innym etapie trendu. Mimo słabej końcówki dzień wcześniej, zaczęliśmy notowania bardzo dynamicznym wyskokiem w górę i do południa trwało poprawianie sesyjnych szczytów. W drugiej części sesji znowu przyszło dość gwałtowne załamanie. Kolejne takie zachowanie zapala ostrzegawcze światło dla optymistów. Tym bardziej, że kursy ponownie rosły trochę w oderwaniu od otoczenia zachodnich indeksów. Tuż po ogłoszeniu świetnych wyników aukcji obligacji notowaliśmy 67 pkt wzrostu na WIG20 i aż 75 pkt na kontraktach. Zawsze w takich miejscach pojawia się pytanie dlaczego. Mało sensowne jest tłumaczenie tego ruchu. Mimo ostatniego spadku wciąż trwa trend wzrostowy i nawet jeśli rozpoczęliśmy już jego ostatni etap, to zanim rynek ruszy do trwałych spadków, to nie raz jeszcze pojawią się takie euforyczne wyskoki. Przy tak rozgrzanych głowach inwestorów zachętą do kupna może stać się każda informacja. Zresztą najbardziej dynamiczna faza trendu występuje na jego końcu, a nie na początku. Jest to też jeden z powodów, dla którego bezpieczniej zakładać kontynuację trwającego ruchu niż jego (nerwowe) odwracanie.
Po takiej sesji nastroje na dzisiaj są neutralne. Korekta na początku tygodnia już była, a wczorajsza sesja pokazała, że przy próbie powrotu do wzrostu pojawia się dystrybucja papierów przez największe fundusze. Patowa sytuacja, więc wybór kierunku będzie wskazywać zapewne polska waluta, oraz szacowanie szans na przyspieszone wybory, do czego zbliżyły nas wczorajsze wydarzenia w Sejmie.
Wydarzeniem dnia może okazać się zaskakująco duży spadek amerykańskiego deficytu handlowego w listopadzie. Taką niespodziankę sugerują ostatnie dane z Chin.