Spółka Nordic Telephone Company (NTC), za którą stoi pięć brytyjskich i amerykańskich prywatnych funduszy inwestycyjnych, ogłosiła wczoraj, że właściciele 85,5% akcji TDC zgodzili się oddać jej papiery. Tyle tylko, że próg miał wynosić 90%, a termin wezwania upływał wczoraj rano. NTC zmieniło więc nieco warunki. Wezwanie przedłużono o tydzień (powołując się na regulacje amerykańskie, gdzie akcje TDC też są notowane), a próg obniżył się do 85% papierów. Zatem warte ponad 15 mld USD przejęcie właściwie stało się faktem.
TDC, największa firma telekomunikacyjna na duńskim rynku, za pośrednictwem spółek zależnych działa też w kilku innych krajach. U nas Duńczycy mają 19,61% akcji Polkomtela, operatora sieci komórkowych Plus GSM i Sami Swoi. - Nie mamy nic do dodania ponad poranny komunikat - odpowiedziało nam wczoraj biuro prasowe TDC na pytanie o przyszłość tego pakietu. W komunikacie o zagranicznych inwestycjach grupy nawet się nie wspomina.
Po przejęciu TDC pakiet może jednak zmienić właściciela. Płynęły ostatnio takie sygnały z Danii (o negocjacjach pisał dziennik "Boersen"), jednak ważniejsze są zapisy w statucie polskiej firmy. Mówi on, że pozostali udziałowcy mogą zażądać realizacji prawa pierwokupu, jeśli w przypadku któregokolwiek z nich dojdzie do zmian właścicielskich. 19,61-proc. pakiety akcji Polkomtela mają brytyjski Vodafone oraz PKN Orlen i KGHM. Do Polskich Sieci Energetycznych należy 17,56% udziałów. Przypomnijmy, że chęć wycofania się z inwestycji w Polkomtelu deklaruje prezes Orlenu Igor Chalupec. Według analityków, największe są szanse, że udziałów w operatorze komórkowym będą chciały dokupić Vodafone i KGHM. Pakiet papierów będący w posiadaniu TDC jest wyceniany w Danii na ok. 7 mld koron, czyli ok. 3,6 mld zł.
W przeprowadzeniu przejęcia TDC nie przeszkodził największy akcjonariusz - duński fundusz emerytalny ATP. Fundusz w miniony poniedziałek zadeklarował, że nie odda akcji (5,51% puli), bo cenę 382 koron za jeden walor uznaje za zbyt niską.