Złoto taniało wczoraj drugi dzień z rzędu. Wielu uczestników tego rynku przystąpiło do wyprzedaży, kierując się chęcią realizacji zysków po wzroście ceny kruszcu do poziomu najwyższego od prawie 25 lat. W miniony poniedziałek za uncję złota płacono w Londynie 551,65 USD, najwięcej od 23 stycznia 1981 r. W ciągu poprzedzających ten dzień 14 sesji złoto zdrożało prawie o 13%, jedynie 5 pkt proc. mniej niż w całym ub.r. Od początku stycznia cena złota wzrosła o 6% w wyniku spekulacji, że drożejąca ropa naftowa spowoduje przyspieszenie inflacji.
Wczoraj w Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą spadła o 1,65 USD, 0,3%, do 545,85 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 530,20 USD.
Niektórzy analitycy prognozują, że złoto może tanieć jeszcze przez kilka tygodni, aż do poziomu 520 USD za uncję. Wtedy do zakupów znowu przystąpią jubilerzy, dla których obecne ceny wydają się za wysokie.
Barclays Capital przewiduje, że inwestycje w fundusze naśladujące indeksy surowcowe mogą w tym roku wzrosnąć o 38%, do 110 mld USD. Miedź zdrożała w ub.r. o 40%, ropa o 30%, złoto o 18%, a indeks S&P 500 zwyżkował jedynie 3%, a zwrot z 10-letnich obligacji skarbowych USA wyniósł 2%.
Analitycy JPMorgan & Chase spodziewają się, że cena złota do końca bieżącego roku może wzrosnąć do 600 USD za uncję. Byłoby to wynikiem rosnącego zainteresowania inwestorów przy jednoczesnym spadku produkcji.