Reklama

Większe znaczenie krajowego popytu

Jakie są perspektywy wzrostu, inflacji i kursu walutowego w 2006 r.? Odpowiedzi szukaliśmy w analizach tych ekonomistów bankowych, którzy najlepiej prognozowali wskaźniki makroekonomiczne w ub.r. Ranking analityków opublikowaliśmy w ubiegłym tygodniu. Najlepiej prognozował Bank Handlowy (wywiad z główną ekonomistką powyżej). Na kolejnych miejscach znalazły się Bank BPH, ING Bank Śląski i Bank Zachodni WBK.

Publikacja: 16.01.2006 08:47

Analitycy spodziewają się, że tempo wzrostu gospodarczego w 2006 r. wyraźnie przekroczy 4%. Oznacza to, że w porównaniu z 2005 r. sytuacja wyraźnie się poprawi. Danych za cały miniony rok jeszcze nie znamy, ale ekonomiści szacują, że tempo wzrostu PKB nie było wyższe od 3,5%.

Pomogą konsumenci

Co będzie motorem wzrostu? Analitycy są zgodni, że wyraźnie zwiększy się znaczenie popytu wewnętrznego. "Wzrost polskiego PKB w 2006 roku będzie w naszej ocenie w większym stopniu oparty na popycie krajowym niż w roku 2005, a jego dynamikę szacujemy na poziomie ok. 4,4%" - piszą w najnowszym raporcie ekonomiści Banku BPH.

Do większych wydatków konsumentów przyczyni się m.in. poprawa sytuacji na rynku pracy. Skala tej poprawy nie będzie jednak zbyt znacząca. "W 2006 roku prawdopodobnie kontynuowane będą pozytywne tendencje na rynku pracy. Przewidujemy, że dzięki wzrostowi popytu na pracę w 2006 r. liczba pracujących wzrośnie o około 1,5-2%. Bezrobocie spadnie, ale będzie wciąż utrzymywać się na wysokim poziomie ograniczając żądania płacowe pracowników" - ocenili w grudniowym raporcie analitycy Banku Handlowego.

Inwestycje wzrosną,

Reklama
Reklama

ale o ile?

W oczekiwaniu przyspieszenia konsumpcji analitycy są dość zgodni. Zagadką jest natomiast to, jakie będą wyniki inwestycji. "Fatalny I kw. 2005 r. to tylko jeden z powodów oczekiwań coraz szybszego wzrostu inwestycji. Inne powody to poluzowanie ustawy o zamówieniach publicznych, poprawa konsumpcji krajowej (od drugiego kwartału) i lepsza koniunktura w strefie euro (w pierwszej połowie roku), sprzyjająca inwestycjom zagranicznym" - piszą analitycy ING Banku Śląskiego w raporcie z początku stycznia. Przypominają, że za przyspieszeniem inwestycji przemawiają też wysokie zyski firm i zapasy wolnych środków na ich kontach w bankach.

Inne jest podejście ekonomistów z Banku Zachodniego WBK: "Argumenty za przyspieszeniem wzrostu inwestycji są powszechnie znane, jednak część z nich w większym lub mniejszym stopniu występowała już w roku minionym, a wyniki inwestycji mimo to rozczarowywały. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że nastąpiło pewne "zmęczenie" prognozowaniem przyspieszenia inwestycji w znaczącej skali. Może warto więc, mimo wielu pozytywnych sygnałów, pozostać ostrożnym, jeśli chodzi o skalę przyspieszenia tego wskaźnika na rok bieżący? Takie właśnie podejście prezentujemy, prognozując wzrost o nieco ponad 8% w 2006 r., podczas gdy wielu ekonomistów widzi szansę na wzrost dwucyfrowy" - twierdzą analitycy BZ WBK w opracowaniu sprzed kilku dni.

Inflacyjny komfort

W prognozach inflacji panuje duża zgodność. Średnioroczna inflacja jest przewidywana na poziomie 1,3-1,4%. Zdaniem analityków, dopiero w drugiej połowie roku roczny wskaźnik inflacji znajdzie się powyżej 1,5%, czyli w obrębie celu Rady Polityki Pieniężnej. Prognozowanie inflacji jest jednak obarczone dużą niepewnością, o czym najlepiej przekonaliśmy się w ub.r. Na początku ub.r. nikt nie spodziewał się, że 2005 r. zakończy się inflacją poniżej 1%.

"Nawet przy przyspieszającym popycie krajowym nie widzimy istotnego ryzyka znaczącego wzrostu inflacji. Co prawda, będziemy mieli do czynienia ze sporą ilością podwyżek cen regulowanych, ale podobnie było w tym roku, więc nie wpłynie to zasadniczo na roczny wskaźnik inflacji konsumenta. Jak zwykle, kluczowymi i w znacznym stopniu nieprzewidywalnymi czynnikami dla kształtowania się inflacji będą ceny żywności i ceny paliw" - przypomina BZ WBK.

Reklama
Reklama

Zagadkowy złoty

Perspektywy inflacji (a także zysków zagranicznych inwestorów kupujących polskie aktywa, osób, które wzięły kredyty walutowe i eksporterów) zależą od tego, jak będzie się kształtował kurs złotego. Większość ekonomistów jest zdania, że krajowa waluta pozostanie silna. "Złoty jest wciąż walutą o wysokim oprocentowaniu, dlatego przy braku istotnych zmian w postrzeganiu ryzyka kredytowego Polski (na co się nie zanosi, naszym zdaniem rating kraju jest zbyt niski), można się sPrzemawia za tym również wyższy wzrost produktywności polskiej gospodarki niż gospodarek ?starej Unii? wynikający z nadganiania poziomu rozwoju gospodarczego" - wymieniają analitycy ING BSK.

Według Banku BPH, marsz złotego może potrwać do lutego-marca. Wtedy euro może potanieć do 3,71 złotego. Ale później czekać nas będzie deprecjacja i pod koniec roku kurs będzie już powyżej 4,0 PLN/EUR. Dlaczego? Oddala się perspektywa przyjęcia euro, co oznacza koniec tzw. gry na konwergencję. "Przyspieszający wzrost gospodarczy oznaczać będzie wyższe prawdopodobieństwo wzrostu inflacji, co z jednej strony popychać będzie w górę rentowność krajowych obligacji (szczególnie w drugiej połowie roku), a z drugiej będzie czynić inwestycje w te obligacje mało atrakcyjne z punktu widzenia inwestorów zagranicznych" - dodają ekonomiści BPH. Liczą też na zmianę strategii zarządzania długiem publicznym i ograniczenie emisji papierów za granicą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama