Reklama

Pod specjalnym nadzorem

Stare koncepcje władzy, że im więcej urzędów, tym mniej problemów, nie bardzo się sprawdzały

Publikacja: 17.01.2006 07:40

PARKIET pisał kilka dni temu o projekcie ustawy o nadzorze nad instytucjami finansowymi, czyli de facto nad całym rynkiem. Inne gazety także pisały. I co?

Po medialnej ofensywie zapadła głucha cisza. Żadnej dyskusji: sprzeciwu, pochwał, wymiany argumentów. Nic. Może tylko czasem - gdzieś przy okazji, w kuluarach, prywatnie.

Najwyraźniej nikt się nie chce wychylać. Ani obecni nadzorcy, którzy mieliby odejść do lamusa, ani uczestnicy rynku. Pierwsi myślą może, że im nie wypada. Czasem zasłaniają się procedurą uzgodnień międzyresortowych. Drudzy się chyba boją, jak wiele razy w przeszłości. Albo milczą na wszelki wypadek.

Na pewno jakieś przemyślenia ma Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Przez lata dobijała się o nowe kompetencje i rozwiązania legislacyjne, więc jest do dyskusji dobrze przygotowana. Jej rozważania o nadzorze ostrożnościowym (jak rozumiem, chodzi o regulację rynku i dopuszczanie do działania na nim kolejnych podmiotów) oraz rynkowym (zapewne wykrywanie nieprawidłowości i karanie sprawców) są interesujące.

Zgodzą się pewnie inwestorzy, że w kwestii tzw. nadzoru rynkowego wciąż wiele pozostaje do zrobienia, bo mimo upływu lat i zmian, skuteczność w zwalczaniu rynkowych nieprawidłowości jest taka sobie - jeśli nie na etapie nadzoru, to prokuratury i sądów.

Reklama
Reklama

Oczywiście, dyskusja może się sprowadzić do tego, jak długo powinien urzędować szef nowego nadzoru i w jakich przypadkach może czy powinien być odwołany. Ale przecież nie chodzi tu tylko o ministra Mecha czy personalia w ogóle. Bardziej chyba o to, by nadzór był lepszy niż jest. I żeby rynek też był lepszy: bezpieczniejszy, bardziej przejrzysty (nie przypadkiem chyba o jednym i drugim mówi art. 1 projektu ustawy), a jednocześnie - bo w końcu sprzeczności tu być nie musi - bardziej efektywny i konkurencyjny. Aha, i jeszcze tańszy naturalnie.

Z tego punktu widzenia mnie się pomysł jednego nadzoru podoba. Stare koncepcje władzy, że im więcej urzędów, tym mniej problemów, nie bardzo się sprawdzały. Jeden urząd (choćby podzielony na część, powiedzmy, urzędniczą i śledczą), ale profesjonalny, wyposażony w niezbędne środki i kompetencje, zarazem przejrzysty, skuteczny i szybki w działaniu na pewno przysłużyłby się rozwojowi rynku. I o takim nadzorze, jak sądzę, powinniśmy rozmawiać. Czasu nie ma za wiele: nowa ustawa ma wejść w życie 1 kwietnia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama