Złoto zdrożało wczoraj po dwóch dniach spadku cen. Wielu uczestników tego rynku przystąpiło do zakupów, kierując się chęcią wykorzystania największej od miesiąca 2-dniowej przeceny - o 3,4%. Kupowali przede wszystkim azjatyccy jubilerzy i tokijscy spekulanci. W środę indeks Nikkei 225 spadł o 2,9% po wszczęciu śledztwa w spółce internetowej Livedoor. Japońscy inwestorzy sprzedawali wtedy złoto, by pokryć straty z rynku akcji. Wczoraj Nikkei wzrósł o 2,3% i spekulanci już mieli za co odkupić złoto.

O cenie kruszcu w dłuższej perspektywie decyduje jednak wzmożony popyt ze strony jubilerów. Wraz z bogaceniem się społeczeństw na Bliskim Wschodzie, w Indiach i w Chinach popyt ten w trzech pierwszych kwartałach ub.r. rósł w dwucyfrowym tempie. Jubilerzy wykorzystują każdą okazję, a więc każdy spadek cen, do kupowania złota i robienia zapasów.

Londyńska firma analityczna GFMS w opublikowanej wczoraj prognozie zapowiada spadek ceny złota w najbliższych pięciu miesiącach o 11%, do 490 USD za uncję. Przyczyną takiej przeceny ma być drastyczny spadek popytu jubilerów, dla których obecna cena jest już za wysoka. W zeszłym roku złoto zdrożało o 18%, a w miniony wtorek jego uncja kosztowała w Londynie 564,30 USD, najwięcej od ćwierć wieku.

Wczoraj w Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła o 8,29 USD, 1,5%, do 551,24 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 545,85 USD.