Reklama

Zarobek z procentu

Podstawą portfeli funduszy emerytalnych są obligacje skarbowe. Co prawda, ich udział w aktywach ogółem sukcesywnie maleje, ale jeszcze długo świadczenia przyszłych emerytów będą zależeć od wycen obligacji. Zwłaszcza tych o stałym kuponie.

Publikacja: 21.01.2006 07:36

Inwestowanie na rynku długu w kraju, w którym maleje inflacja i stopy procentowe, wydaje się bardzo proste. Kupuje się obligacje o długim terminie i stałym kuponie i czeka, a zyski rosną.

Początek roku spokojny

Skład portfeli dłużnych funduszy emerytalnych wydaje się to potwierdzać. Generalnie na koniec roku przeważały w nich obligacje o stałym kuponie. Takie papiery, zapadające za cztery i więcej lat, stanowiły aż 46% wszystkich inwestycji dłużnych. To sporo więcej niż przed rokiem, gdy było to nieco ponad 39%. Przed rokiem więcej - choć niewiele - fundusze zainwestowały w obligacje stałokuponowe, ale z krótszymi, bo 2-,3-letnimi terminami zapadania. Teraz sporą część tych obligacji "wymiotło" z portfeli. Stanowiły one tylko ponad 28% części dłużnej. Nadal jednak stały kupon to 3/4 wszystkich inwestycji dłużnych.

Taka struktura nie dziwi, jako że wszyscy odliczają teraz dni do kolejnej redukcji stóp. Inflacja spadła do 0,7%, czyli znacznie poniżej dolnej granicy dopuszczalnego pasma wahań tego wskaźnika, wynoszącej 1,5%. Wprawdzie nie ma na rynku jednomyślności, że stopy spadną już w styczniu, ale obniżki łącznie o 50 pkt bazowych są już wpisane w ceny niektórych instrumentów finansowych.

Tyle że nie sam wzrost wyceny obligacji skarbowych skłania fundusze do utrzymywania papierów o stałym kuponie w portfelach. Zarządzający zwracają uwagę, że przy bardzo niskiej inflacji samo oprocentowanie tych papierów daje bardzo wysokie zyski realne. Choćby ostatnio obligacje są sprzedawane przy rentowności na poziomie ponad 4,8%. W rezultacie opłaca się je kupować i liczyć zyski z samych procentów.

Reklama
Reklama

Pod koniec roku zamieszanie

Gdy spojrzeć na to, jak zmieniła się struktura portfeli dłużnych funduszy emerytalnych, okazuje się, że kupowały one chętniej niż przed rokiem krótkie obligacje (do 1 roku) i bony skarbowe oraz papiery o zmiennym kuponie. Ten wzrost był stosunkowo niewielki, ale był. Czemu - skoro stopy procentowe powinny maleć - OFE zwiększają zaangażowanie w te papiery, które najlepiej trzymać przy wzroście oprocentowania w NBP?

Być może dlatego, że o ile co do rozwoju sytuacji na rynku długu na początku roku wszyscy są mniej więcej zgodni, o tyle nie wiadomo, co będzie pod jego koniec. Pojawiają się prognozy analityków, wskazujące na możliwość zwiększenia stóp procentowych przez NBP. Co prawda, ostatnie dane o inflacji i produkcji oraz płacach nieco podważyły wiarygodność tych przewidywań, ale wskaźnik wzrostu cen ma być wyższy na koniec 2006 roku niż obecnie. Nie wiadomo jeszcze, jak bardzo inflacja odbije - być może uda się ją utrzymać w ryzach, ale możliwe jest także, że za cenami w górę pójdą stopy.

Bez względu na to, co się zdarzy z inflacją, atmosferę na rynku długu z pewnością rozgrzeje czynnik ludzki. Czyli - zmiana na stanowisku prezesa NBP. Wiadomo, że Leszek Balcerowicz nie cieszy się sympatią PiS, który będzie miał największy wpływ na to, kto zasiądzie na fotelu prezesa banku centralnego. Z tej partii wywodzi się bowiem prezydent Lech Kaczyński, który powoła następcę Balcerowicza. Nie wiadomo, kiedy rozpocznie się gra "pod zmianę prezesa", ale na pewno inwestorzy wykorzystają możliwość dodatkowego zarobku. W zależności od tego, czyje kandydatury będą się pojawiać, ceny obligacji będą rosnąć lub spadać. Czyli lepiej się zabezpieczyć i kupować papiery krótsze. Potem, już w roku 2007, sytuacja może wrócić do normy i znowu najlepsze zapewne będą papiery o stałym kuponie. Tyle że zyski będą już nie takie, jak w 2006 roku, podobnie jak teraz - według zarządzających - nie zarobi się tyle, ile w 2005 roku czy latach wcześniejszych.

Alternatywy brak

Niewiele zmieniły się inwestycje w papiery dłużne firm i samorządów. I to nie z powodu postawy funduszy emerytalnych. Te kupują, jeśli tylko coś ciekawego pojawi się na rynku. Świadczy o tym obecność w portfelach pierwszych w kraju obligacji przychodowych, wyemitowanych przez firmę komunalną z Bydgoszczy. Ale generalnie rynek papierów komercyjnych rozwija się słabo, a na dodatek niewiele emisji spełnia warunki, które - z powodu przepisów - fundusze muszą brać pod uwagę. W rezultacie więcej pieniędzy OFE ulokowały w obligacjach firm zagranicznych (prawie 600 mln zł) niż polskich spółek i samorządów.

Reklama
Reklama

"Nowa Europa" na czele

Co ciekawe, wszystkie zagraniczne obligacje, jakie fundusze mają w portfelach, wyemitowały firmy ze "starych" krajów Unii Europejskiej. Na dodatek, te same nazwy powtarzają się również w zestawieniach portfeli OFE sprzed roku. Jedyną nowością są papiery Anglo-Irish Bank.

Czy trzymanie papierów dłużnych denominowanych w euro ma sens, gdy złoty jest coraz silniejszy? - Jesteśmy zadowoleni - odpowiadają zarządzający tych funduszy, które trzymają takie obligacje.

O ile w papierach dłużnych przoduje "Stara Europa", o tyle największą część udziałowych inwestycji zagranicznych OFE stanowią akcje firm z "Nowej Europy". Fundusze sporo zainwestowały w walory węgierskiego OTP Bank, które w ostatnim roku - licząc w forintach - zdrożały o 25%. Obecni są także Czesi, a w tym wybierający się na polski parkiet CEZ.

Reszta inwestycji zagranicznych (poza Erste Bankiem, wprawdzie austriackim, ale również obecnym w Europie Środkowej i Południowej) to niewielkie pakiety, wzorowane na indeksach.

Coraz więcej nieruchomości

Reklama
Reklama

Certyfikaty funduszy zamkniętych, inwestujących w nieruchomości, pojawiły się w portfelach funduszy już w 2004 roku, ale teraz ich nieco przybyło. Zamiast dwóch podmiotów (Skarbiec i Arka) są trzy (doszedł jeszcze fundusz BPH), wzrosła też wartość zaangażowania OFE. Na koniec 2005 roku wartość łączna certyfikatów sięgnęła 250 mln zł. To dość szybki wzrost, ale pewnie byłby jeszcze szybszy, gdyby i oferta była szersza. Z punktu widzenia funduszy podmioty inwestujące w nieruchomości to dobre uzupełnienie portfela inwestycyjnego - same bowiem nie mogą kupować bezpośrednio gruntów.

Lokaty niczym wskaźnik

Na koniec roku lokaty funduszy emerytalnych według naszego zestawienia wynosiły ponad 2,3 mld zł. To nieco mniej niż przed rokiem (wówczas było to ponad 2,6 mld zł). Mniej jest także banków, w których fundusze przechowywały swoje pieniądze. Ale w tej kategorii wielkość inwestycji dość często się zmienia.

Bardzo często dane o wielkości lokat w bankach można traktować jako rodzaj wskaźnika, pokazującego nastawienie zarządzających. Często wzrost wartości lokat jest wynikiem sprzedaży niektórych części aktywów - głównie akcji. Przetrzymywanie pieniędzy na depozytach oznacza, że zarządzający chcą trochę odczekać, aby kupić akcje nieco taniej po korekcie, ewentualnie już złożyli zlecenia i czekają na ich realizację na rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama