Od kilkunastu sesji notowania kontraktów na WIG20 pozostają w szerokiej konsolidacji, z grub-

sza wyznaczonej przez poziomy 2800-3000 pkt. Towarzyszy temu dawno niewidziana zmienność - ATR z 5 sesji sięgnął ostatnio 2,76%. Ostatnio taka była dwa lata temu. W tej sytuacji nie dziwi utrzymująca się od początku roku na stałym poziomie (ok. 30 tys. sztuk) liczba otwartych pozycji. Niestabilność nastrojów zniechęca do pozostawania z otwartymi pozycjami na noc. Styczniowy wolumen obrotu będzie piątym najwyższym w historii. Trudno jednocześnie zauważyć, żeby znacząco przybyło daytraderów. Część inwestorów raczej obserwuje sytuację z boku.

To obecnie chyba najlepsze rozwiązanie. Na grę z trendem jest chyba trochę za późno. Rynek kasowy wykazuje wszelkie objawy spekulacyjnego, a nie fundamentalnego wzrostu. Do tego koniunktura w dużym stopniu zależy od przepływów kapitału. Te znamy dopiero po fakcie. Rośnie przy tym zagrożenie, że publikacja jakiegoś raportu wskazującego na osłabienie zainteresowania akcjami z rynków wschodzących doprowadzi do silnej reakcji rynku.

W tej sytuacji rozwiązaniem może być wstrzymanie się z decyzjami do chwili testowania górki z 6 stycznia, znajdującej się przy 2888 pkt. Skuteczna obrona wsparcia mogłaby tworzyć dogodną okazję do otwarcia długiej pozycji z nadzieją na udany atak na 3000 pkt. Przełamanie tej bariery dawałoby solidniejszą podstawę do gry na zniżkę i oczekiwania na korektę trzymiesięcznej fali wzrostowej.

Zachowanie dziennego Stochastica wskazuje na analogię obecnej sytuacji z tą z września. Wtedy też tworzeniu lokalnego szczytu towarzyszyła negatywna dywergencja na tym wskaźniku. Powstaje dość rzadko na wykresach, więc jej wiarygodność jest tym większa. To dodatkowo skłania do ostrożności przy otwieraniu długich pozycji.