Interfax powołał się na Aleksandra Szkutę, zastępcę dyrektora generalnego Gazexportu, spółki zajmującej się handlem gazem w grupie Gazpromu. - Analizujemy tę kwestię, na razie nie zapadły konkretne decyzje - miał powiedzieć Szkuta na konferencji z analitykami.

Ten sygnał wystarczył, by kurs Centriki poszybował. Notowane na giełdzie w Londynie akcje drożały nawet o 25%, do 337,5 pensów, czyli najmocniej od sześciu lat. Później szał zakupów nieco opadł, lecz kurs i tak zatrzymał się na poziomie dużo wyższym niż w środę. Kapitalizacja Centriki wzrosła w ten sposób do 11 mld funtów (19,5 mld USD), czyniąc ewentualne przejęcie bardziej kosztowne.

O tym, że rosyjski moloch gazowy ma chrapkę na akwizycje w Wielkiej Brytanii, pisał w połowie stycznia "Guardian". Już wtedy kurs Centriki, wymienianej jako najbardziej prawdopodobny cel, zaczął rosnąć. Do wczoraj zyskał 30%. Centrica kontroluje 58% brytyjskiego rynku dostaw gazu dla gospodarstw domowych i 23% rynku dostaw energii elektrycznej.

- Nie komentujemy spekulacji - uciął krótko rzecznik spółki Andrew Hanson. Gazprom, największy koncern gazowy na świecie, najprawdopodobniej nie miałby problemu ze sfinansowaniem transakcji. W zeszłym roku udało mu się dograć przejęcie za 13,1 mld USD rosyjskiego Sibnieftu, jednej z największych firm naftowych w kraju.

Reuters, Bloomberg