Giełdowa spółka nie ujawniła kosztów inwestycji. - mPay to typowy start-up, dlatego nasze wydatki na zakup 60% udziałów nie były wysokie - tłumaczył Tadeusz Czichon, wiceprezes ATM. mPay wkrótce zmieni nazwę na ATM - Mobile.
Niszowe rozwiązania
mPay ma w portfelu dwa, w ocenie ATM, bardzo ciekawe produkty. Jednym jest system do rozliczania płatności przy wykorzystaniu dowolnego modelu telefonu komórkowego. - To nowatorskie rozwiązanie, które - jak wynika z naszych informacji - nie ma odpowiednika na świecie - tłumaczył T. Czichon. ATM podpisał już list intencyjny z jednym z krajowych operatorów komórkowych oraz wstępne porozumienie z jednym z banków średniej wielkości na przetestowanie aplikacji. - Pierwsze przychody, oczywiście niewielkie, pojawią się w II kwartale. Jeśli produkt przyjmie się na rynku, będziemy chcieli wyjść z nim za granicę - mówił wiceprezes. Żeby konkurencja nie podkradła pomysłu, mPay dokonał odpowiednich zgłoszeń patentowych w Polsce i 56 innych krajach.
Wiceprezes nie chciał wypowiadać się o szczegółach finansowych związanych z przedsięwzięciem. - Nasze szacunki opieramy na prognozach dla całego rynku płatności mobilnych, który w ciągu pięciu lat, w samej tylko Polsce, ma powiększyć się do kilkuset milionów złotych. mPay zamierza zająć istotną pozycję, dlatego oczekujemy, że już za pięć lat obroty spółki z platformy sięgną 100 mln zł, a zysk netto nawet 20 mln zł - stwierdził T. Czichon.
Drugi produkt - system recorder - umożliwia zakup, za pośrednictwem komórki, piosenek czy filmów. Również to rozwiązanie zostało zastrzeżone w Polsce i 27 innych krajach. Apetyty ATM związane z produktem są znacznie mniejsze. - Szacujemy, że w ciągu trzech lat roczne przychody z tego źródła sięgną kilku milionów złotych, a zysk ok. 0,5 mln zł - oznajmił T. Czichon.