Reklama

ABG Ster-Projekt dojrzewa do akwizycji

Z Dariuszem Brzeskim, prezesem ABG Ster-Projektu, rozmawia Dariusz Wolak

Publikacja: 06.02.2006 08:33

Czy spółka zrealizowała prognozę finansową na 2005 r.? Przypomnę: zapowiadali Państwo 302 mln zł przychodów i 25,7 mln zł zysku netto.

Z oczywistych względów, do czasu opublikowania raportu za IV kwartał, nie mogę ujawnić żadnych liczb. Mogę jednak zapewnić, że nasze zamierzenia na poprzedni rok są cały czas aktualne.

Przejdźmy zatem do prognozy na 2006 r. Przychody mają wynieść 311 mln zł, a zysk netto 27,9 mln zł. Postęp, w porównaniu z 2005 r., jest zatem niewielki.

Chciałbym zwrócić uwagę, że w wyniku netto za poprzedni rok jest dywidenda, którą ABG Ster--Projekt dostał od spółki zależnej DRQ. Było to 3,4 mln zł. W tym roku nie przewidujemy pobierania jakichkolwiek dywidend od firm zależnych. Oznacza to, że zysk netto powiększy się faktycznie o ponad 22%.

Z czego wynika takie stanowisko? Kondycja spółek z grupy pogorszyła się?

Reklama
Reklama

Sytuacja finansowa DRQ w 2005 r. nie zmieniła się i firma mogłaby wypłacić dywidendę podobną do tej sprzed roku. Uznaliśmy jednak, że podmioty z naszej grupy kapitałowej powinny samodzielnie zadbać o swój rozwój. Nie będziemy drenować ich z pieniędzy. Wymagamy jednak samodzielności. DRQ i inne firmy z grupy kapitałowej muszą samodzielnie zdobywać kontrakty i generować zysk.

Czy tegoroczna prognoza przychodów zawiera duże kontrakty sprzętowe, podobne do podpisanego jesienią ub.r. z MEN-em?

Proszę nie zapominać, że dawny Ster-Projekt żył dzięki dużym projektom infrastrukturalnym, w tym dostawom sprzętu informatycznego. ABG natomiast produkowało tylko i wyłącznie oprogramowanie. Chcemy, żeby udział wysokomarżowego software'u w obrotach firmy z roku na rok zwiększał się. W 2006 r. będzie to już 37,2%. Mimo to wciąż udział projektów infrastrukturalnych będzie bardzo duży. Nie możemy tak łatwo zrezygnować z tej części naszej działalności. Na pewno nie będziemy jednak schylać się po każdy kontrakt sprzętowy. Interesują nas tylko takie umowy, na których możemy zarobić. W prognozie na 2006 r. nie uwzględniamy jednak dużych tego typu zleceń.

Czy w przychodach za 2005 r. ABG Ster-Projekt są jakieś kwoty z kontraktów realizowanych za granicą?

Ster-Projekt miał kilkuletnie doświadczenie w realizowaniu umów dla NATO. Po połączeniu z ABG na pewno nie mamy zamiaru rezygnować z tych wysokomarżowych i równocześnie bardzo prestiżowych kontraktów. Z oczywistych względów nie mogę mówić o szczegółach tych projektów. Stanowią jednak ważną część naszej sprzedaży. W ubiegłym roku z tego źródła pochodziło już ok. 9 mln zł wpływów. Muszę przyznać, że kwota, na którą liczyliśmy, była mniejsza, co świadczy, że jest to bardzo dobry i perspektywiczny rynek.

A jaka będzie sytuacja z kontraktami dla NATO w 2006 r.?

Reklama
Reklama

Trudno oczekiwać, żeby w tym roku mógł nastąpić jakiś znaczący skok sprzedaży temu klientowi. Bardzo dobrym rezultatem będzie kilkunastoprocentowy wzrost obrotów.

ABG Ster-Projekt od kilku miesięcy aktywnie penetruje rynki bułgarski i rumuński. Oba państwa w styczniu 2007 r. powinny dołączyć do Unii Europejskiej, a wciąż nie mają IACS-u. Co się teraz dzieje z przetargami na te systemy?

Przesuwają się. W przypadku Rumunii przetarg zostanie rozpisany dopiero w maju lub czerwcu. Do tego trzeba doliczyć kilka tygodni na wybór wykonawcy. Tymczasem, teoretycznie IASC musi być gotowy na 1 stycznia 2007 r.

Na jakie wpływy może liczyć wykonawca rozwiązań w obu krajach?

W Bułgarii budżet spadł do zaledwie kilku milionów euro, stąd nasze chłodniejsze podejście. Rumuński IASC będzie wielokrotnie większy. W grę wchodzi kwota 30-40 mln euro. Jednak nawet wygrana w przetargu nie oznacza, że ABG Ster-Projekt zgarnie całą pulę. Będziemy musieli podzielić się nią z lokalnym podwykonawcą, z którym startujemy w przetargu.

Czy ewentualne przychody z "bałkańskiego" źródła są zawarte w prognozie na 2006 r.?

Reklama
Reklama

Nie. Prognoza była budowana na dużo bardziej konserwatywnych założeniach. Myślę, że inwestorzy nie mieliby nic przeciwko temu, gdybyDużo ciężej byłoby nam odzyskać zaufanie, jeśli prognoza zostałaby skorygowana w dół.

Jak Pan ocenia ostatnie zmiany w akcjonariacie ABG Ster-Projektu, w wyniku których Prokom kontroluje już 38% kapitału spółki?

Posiadanie partnera branżowego, który rozumie biznes informatyczny, jest dla nas komfortową sytuacją. Prokom, dysponując własnym zapleczem finansowym, nie potrzebuje pieniędzy z dywidend ściąganych od spółek zależnych. Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej przy rozproszonym akcjonariacie, w którym najwięcej do powiedzenia mieliby inwestorzy finansowi. Musielibyśmy liczyć się z koniecznością podzielenia się środkami zgromadzonymi w spółce.

Czy ABG Ster-Projekt ma już wydzielone swoje miejsce w grupie Prokom, żeby nie wchodzić w rynki "zarezerwowane" dla innych spółek?

Moim zdaniem, nie można mówić o podziale rynków, ale jedynie o podziale kompetencji. Jako ABG Ster-Projekt będziemy walczyć w każdym dużym przetargu na dostawę oprogramowania. To oznacza, że nie rezygnujemy z kontraktów w energetyce czy przemyśle. Jednak próbując zdobywać zlecenia, będziemy zastanawiać się, czy nie połączyć sił i skorzystać z kompetencji w danym obszarze, którymi dysponuje inna firma z grupy.

Reklama
Reklama

Rozumiem, że dopuszcza Pan sytuację, że ABG Ster-Projekt może rywalizować w przetargach z firmami z grupy Prokomu?

Należałoby unikać takich zdarzeń, co nie oznacza, że wykluczam taki scenariusz. Jakaś forma konkurencji czy rywalizacji jest zdrowa i nikomu nie zaszkodziła.

Zarząd ABG Ster-Projektu będzie rekomendować przeznaczenie 20% ubiegłorocznego zysku na dywidendę. To oznacza, że w spółce zostanie ok. 20 mln zł. Dodając do tego pieniądze, którymi firma dysponowała już wcześniej, uzbiera się całkiem ładna kwota. Na koniec III kwartału ub.r. tylko w gotówce ABG Ster-Projekt miał ponad 15 mln zł. Ponadto w III kwartale 2006 r. do spółki wpłynie dodatkowe 21 mln zł z tytułu sprzedaży nieruchomości...

Ostateczna umowa sprzedaży nieruchomości nie została jeszcze podpisana. Zawsze liczę pieniądze, zarówno prywatne, jak firmowe, dopiero wtedy, gdy mam je na koncie. Na razie, wciąż nie mamy potwierdzenia od firmy, która chce od nas kupić siedzibę, że uzyskała niezbędne dla nich warunki zabudowy mieszkaniowej. Jeśli takich dokumentów nie uda się zdobyć do końca marca, będziemy poważnie się zastanawiać, czy przedłużać umowę. Nie chcemy mieć związanych rąk i zamykać sobie drogi do wybrania innej oferty.

Pomińmy zatem kwestię tych 21 mln zł. Nie zmienia to jednak faktu, że ABG Ster-Projekt ma sporo wolnych pieniędzy, które bezczynnie leżą na kontach.

Reklama
Reklama

Uważam, że posiadanie przez firmę nadwyżek kapitałowych nie jest wadą. Dzięki temu mamy sporą przewagę nad konkurencją, bo sami możemy finansować długoterminowe projekty informatyczne, nie oglądając się na środki zewnętrzne. Coraz powszechniejszym trendem na rynku jest to, że zleceniodawca płaci wykonawcy za pracę coraz później. Czasami dopiero po zakończeniu kontraktu. Spółka musi umieć utrzymać ciężar realizacji umowy przez długie miesiące. Nas, w przeciwieństwie do większości konkurencji, na to stać.

Ile pieniędzy, Pana zdaniem, powinna zgromadzić firma, żeby zapewnić sobie komfort funkcjonowania w tej płaszczyźnie?

Przy tej skali obrotów myślę, że jest to około 30 mln zł.

Czy mają Państwo jakiś pomysł, co zrobić z resztą zakumulowanych pieniędzy?

Zdajemy sobie sprawę, że rozwój organiczny niesie ze sobą pewne ograniczenia. Dlatego mamy pewne plany związane z poszerzeniem grupy kapitałowej. Przejmowanie innych podmiotów, krajowych bądź zagranicznych, leży w naszej strategii. Jeśli uda nam się wygrać przetarg na budowę IASC-u w Rumunii, to będziemy bardzo zainteresowani inwestycjami kapitałowymi w tym kraju. Również na krajowym rynku nie wykluczamy, a wręcz uważamy, że nasza firma musi się rozwijać w drodze przejmowania innych spółek. Jest jednak za wcześnie, żeby mówić o konkretach.

Reklama
Reklama

Czy o ewentualnych akwizycjach możnJeżeli w ciągu roku pojawi się okazja, co do której nie będziemy mieć wątpliwości, że jest dobra dla ABG Ster-Projektu, to z niej skorzystamy. Proszę jednak nie traktować tej wypowiedzi jako twardej deklaracji, że do końca roku coś kupimy. Nie będziemy kupować firm, bo tak obiecaliśmy inwestorom czy akcjonariuszom. Również fakt, że już teraz dysponujemy pieniędzmi na ten cel, nie może być dla nas żadną presją do podejmowania szybkich decyzji.

Są zatem Państwo w bardzo komfortowej sytuacji. Macie pieniądze. Możecie polować na rynkowe okazje i w kilka tygodni dopiąć ewentualną transakcję. W tym czasie konkurencja musi dopiero myśleć, skąd wziąć środki na przejęcia.

Przyznaję, że nie czujemy się z tym źle. Ale ja nie pracuję po to, żeby się męczyć.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama